Czy ktoś molestował Józefa O.?

Agnieszka Kubik
Ewa Pawlak, matka Huberta, nie wierzy w jego winę
Ewa Pawlak, matka Huberta, nie wierzy w jego winę Agnieszka Kubik
Hubert P. z Borowin pod Skierniewicami jest oskarżony o molestowanie seksualne upośledzonego sąsiada. Podobne podejrzenia są kierowane w stosunku do jego brata i dwóch uczniów Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego

W niewielkiej wsi Borowiny pod Sierakowicami aż huczy: 24-letni Hubert P. został oskarżony o molestowanie seksualne 19-Józefa, niepełnosprawnego, mieszkającego po sąsiedzku chłopca. Hubert od października przebywa w zakładzie karnym. We wtorek areszt został przedłużony do 13 lipca.

Jego rodzina nie wierzy, by syn - dorosły, niedawno rozwiedziony, dwa lata pracujący w Anglii, obecnie pracownik pizzerii - mógł się dopuścić tak odrażającego czynu. - Zawsze lubił dziewczyny, a była żona z szoku wyjść nie może, że Hubert jakieś homoseksualne skłonności miałby mieć - mówi wzburzona Ewa Pawlak, matka oskarżonego. - To wszystko ukartowała rodzina Józka. Dlaczego? Aby wystąpić potem o odszkodowanie - uważa. 


Chodzi bowiem nie tylko o Huberta, ale i o Artura, młodszego syna pani Ewy, i jeszcze dwóch wychowanków Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Skierniewicach. Do tej szkoły chodzi niepełnosprawny Józef O. 
Rodziny Pawlaków i O. znają się od lat i jeszcze do niedawna przyjaźniły się. Ich domy stoją po sąsiedzku. Ewa Pawlak opowiada, że dorośli już dziś synowie Bożeny O. z pierwszego małżeństwa kumplowali się z jej synami, jednego z nich oskarżony Hubert ściągnął nawet do pracy w Anglii. 
Józef jest synem Marka O. z pierwszego małżeństwa. To właśnie on miał być świadkiem molestowania. Mężczyzna nie chce na ten temat rozmawiać. 
- To, co widziałem, zgłosiłem do pomocy społecznej. Pomoc przekazała sprawę do prokuratury, która ma swoich psychologów i innych fachowców - twierdzi. - Nie mogę się wypowiadać i podważać ich autorytetu.


Zdaniem skierniewickiej Prokuratury Rejonowej Hubert P. miał molestować seksualnie swojego niepełnosprawnego sąsiada wielokrotnie: w dłuższym okresie czasu i jeden konkretny raz. Ostatni incydent miał miejsce na początku października ubiegłego roku. Wtedy właśnie obu mężczyzn miał nakryć ojciec Józefa.


Matka Huberta opowiada, co się wtedy wydarzyło. 
- Hubert oglądał ze znajomymi płytę z wesela przyjaciół i popijał piwo - mówi. - Prawie usnął przed telewizorem, więc powiedziałam młodszemu synowi, by zaprowadził go do łóżka. Hubert ma pokój w podwórku, w budynku obok. Artur go tam zaniósł, potem zdjął mu buty i spodnie - tak mi opowiadał. Jakiś czas później przyszedł do nas Marek i pyta, czy jest Józek. - Co chcesz? - zapytał mój mąż, który też ma tak na imię. Ale on pytał o syna. Powiedziałam, że Józka u nas nie było. Wyszedł, a chwilę potem widzę przez okno, jak wychodzą razem z budynku od Huberta. Wtedy miało dojść do tego molestowania. Nawet jakby go nakrył, to dlaczego od razu nie przyszedł do nas powiedzieć "patrzajcie, co wyprawiają"? Przecież przyjaźniliśmy się. Tymczasem oni nic nie powiedzieli, tylko kilka dni później Hubert został nagle aresztowany. Dla nas to był jak grom z jasnego nieba! Do tej pory nie mam z synem kontaktu - skarży się kobieta. 


Hubert miał też molestować Józefa wcześniej, w dłuższym okresie czasu.
Ewa Pawlak zastanawia się, skąd niepełnosprawny chłopak, nierozróżniający dni tygodni i nieznający się na zegarku, mógł podać jakiekolwiek daty. – W dodatku prokuratura oskarżyła Huberta o molestowanie w czasie, kiedy przebywał w Anglii – dodaje. – Gdy doniosłam im dokumenty, zmienili ten okres. 
Matka uważa, że Józek zwyczajnie fantazjuje. Im też miał opowiadać o seksie, na przykład z kolegami w szkole, przyrodnimi braćmi (1,5 roku i 5 lat) czy między rodzicami. – Puszczaliśmy to mimo uszu – mówi Ewa Pawlak.


Józef O. uczęszcza do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Skierniewicach. Szkoła jest zaskoczona faktem, że mógł być molestowany. – Chłopiec jest upośledzony umysłowo w stopniu umiarkowanym, nigdy nie stwarzał problemów wychowawczych. Gdyby doszło do molestowania, zauważyłybyśmy jakąś zmianę w nim – mówi Monika Żebrowska, wychowawczyni. 

Czy lubił fantazjować? – Zdarzało się – mówi Beata Prusinowska, pedagog szkolny. – Trzeba wziąć pod uwagę, że osoby niepełnosprawne nie mają zahamowań jeśli chodzi o sprawy seksu, potrafią np. onanizować się w miejscach publicznych.


Panie wyjaśniają, że rodzice dzieci niepełnosprawnych mają duże kłopoty ze swoimi dojrzewającymi dziećmi, u których popęd seksualny nie idzie w parze z intelektualnym. Pytają, co mają robić. Z kolei psychiatrzy radzą, by nie podawać leków, tylko nauczyć dziecko radzić sobie z emocjami. Seksuologa w szkole nie ma. 
– Chłopiec, o którym mowa, mówił czasem rzeczy, które nas niepokoiły, więc wzywaliśmy rodziców i uczulaliśmy, bo ograniczali bodźce, na przykład ograniczyli oglądanie filmów o seksie – mówi Beata Prusinowska. – Ale współpraca z nimi była zadowalająca. Na pewno byłoby lepiej, gdy chłopiec nadal przebywał w internacie. Odkąd skończył 18 lat rodzice zadecydowali, że będzie w domu.
Powodem może być fakt, że dotychczas za pobyt Józka w internacie płacił ośrodek pomocy. Po ukończeniu 18. roku życia otrzymał rentę, którą lepiej w całości przeznaczyć na wydatki domowe. 


Molestować Józka mieli też dwaj inni uczniowie Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Obaj niepełnosprawni. – Spokojni, grzeczni chłopcy, gdyby w ich przypadku cokolwiek się potwierdziło, byłoby to ogromne zaskoczenie – słyszymy. 
Ich sprawa w połączeniu ze sprawą Artura P., brata aresztowanego Huberta, została przekazana do sądu rodzinnego, gdyż czynów mieli się dopuścić kilka lat temu, gdy wszyscy byli niepełnoletni. Postępowanie sprawdzające całej trójki odbędzie się 9 lutego. 
Jedynie psycholog Beata Strzechmińska jest bardziej wstrzemięźliwa w swoich ocenach. Jako biegła sądowa biorąca udział w przesłuchaniu stron twierdzi jedynie, że „w ocenie prokuratury chłopiec jest osobą wiarygodną”.


Podobnie uważa Alicja Czajka, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, do której jako pierwszej dotarło zgłoszenie o molestowaniu Józka. Przyznaje, że nie wiedziała, co robić, gdyż z takim przypadkiem w swojej wieloletniej karierze zawodowej spotkała się po raz pierwszy. – Nikogo nie aresztuje się bez powodów – mówi. – Matka pana P. robi wszystko, by ratować swoje dziecko i to jest zrozumiałe. Ale był lekarz, który przeprowadzał oględziny. Na podstawie tych wyników można wierzyć, że nie są to tylko pomówienia fantazjującego niepełnosprawnego chłopca.

Sprawę ostatecznie wyjaśni jednak sąd. 
Sprawa Huberta P. odbędzie się 15 marca i będzie utajniona. 










Podatek cukrowy. Podreperuje budżet czy zdrowie Polaków?

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3