Biurokracja w skierniewickiej komendzie

Tomasz Imiński
fot. Tomasz Imiński
Kupił auto w Niemczech, które potem polska policja zaklasyfikowała jako kradzione.

Ale on wyręczył funkcjonariuszy i udowodnił, że pojazd jest w porządku. I choć poniósł koszty prywatnego śledztwa, policja samochodu nie chce mu oddać. To znaczy - odda, ale może za miesiąc, a może za rok.

Audi pan Marek ze Skierniewic kupił rok temu w Niemczech. W lipcu tego roku zatrzymali je policjanci z komendy wojewódzkiej w Łodzi. Wyglądało to jak w filmie. Nieoznakowany samochód zajechał mężczyźnie drogę. Później pan Marek godzinami składał wyjaśnienia. Policja przeszukała jego dom, szukając dokumentów auta.

- Cały czas traktowano mnie jak potencjalnego złodzieja - mówi pan Marek, który prosi nas o niepodawanie w gazecie nazwiska. - Co gorsza, po mniej więcej miesiącu zorientowałem się, że w mojej sprawie niewiele się dzieje. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i udowodnić, że to ja mam rację.

Skierniewiczanin wynajął w Niemczech prawnika. I ten wykazał, że pan Marek padł ofiarą grubszego kantu. Oszustką była Niemka, która sprzedała mu auto. Jak do tego doszło? Kobieta najpierw zgłosiła w Niemczech kradzież tzw. brifu - najważniejszego dokumentu auta. Gdy otrzymała duplikat, odczekała i zgłosiła kradzież samochodu. - Odebrała odszkodowanie, zaś samochód sprzedała mi na podstawie tego pierwszego, oryginalnego brifu, który rzekomo zagubiła.

Gdy auto było już w Polsce, zostało wprowadzone na listę aut skradzionych. Po kilku miesiącach zatrzymali je Polacy. - W chwili, gdy Niemka przyznała się do oszustwa, zrzekła się praw do samochodu i zobowiązała się, że odda wszystkie wyłudzone pieniądze, byłem przekonany, że moje kłopoty się skończyły - żali się pan Marek. - One się zaczynały.

Skierniewiczanin poinformował polską policję o wynikach swojego śledztwa. Przedstawił dokumenty, że auto zostało zdjęte z listy pojazdów kradzionych. Samochód powinien niemal od razu wrócić do właściciela. Ale nie wrócił do dziś.

- Nie możemy wykonać żadnego ruchu, dopóki nie otrzymamy pism ze strony niemieckiej. Jeśli auto zostało zdjęte z listy kradzionych, to my musimy wiedzieć dlaczego. Krótko mówiąc, potrzebujemy wiążących informacji - wyjaśnia Artur Bisingier, rzecznik prasowy skierniewickiej policji, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Pan Marek mieszka w Skierniewicach. Jest jednak rolnikiem, a gospodarstwo prowadzi pod miastem. Samochód jest mu do pracy niezbędny. - Najgorsze w tym wszystkim, że nikt nie potrafi odpowiedzieć mi na pytanie, kiedy odzyskam auto. Za miesiąc, kwartał czy może za rok. A ja nie mogę już czekać. Ile można pożyczać samochody od rodziny czy znajomych - uważa.

Jest przekonany, że zrobił wszystko, by auto odzyskać, a nawet że wyręczył organy ścigania w dochodzeniu prawdy. Ale z biurokracją tak łatwo się nie wygrywa.

Złodzieje zmieniają taktykę. Częściej kradną luksusowe auta.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3