Tajemnicza śmierć Małgorzaty W. na wokandzie

Roman Bednarek
Irena i Kazimierz Śniegułowie na sali rozpraw skierniewickiego sądu
Irena i Kazimierz Śniegułowie na sali rozpraw skierniewickiego sądu Roman Bednarek
W środę 6 czerwca w Sądzie Rejonowym w Skierniewicach odbyła się pierwsza rozprawa, rozpatrująca zażalenie Kazimierza i Ireny Śniegułów na postanowienie Prokuratury Rejonowej Łódź–Polesie o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci ich córki.

W środę 6 czerwca w Sądzie Rejonowym w Skierniewicach odbyła się pierwsza rozprawa, rozpatrująca zażalenie Kazimierza i Ireny Śniegułów na postanowienie Prokuratury Rejonowej Łódź–Polesie o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci ich córki.
Małgorzata W. – córka wnoszących zażalenie – została znaleziona 9 grudnia 2007 r. w swoim mieszkaniu przy ul. Mireckiego w Skierniewicach.

Ostatnie postępowanie w sprawie jej śmierci prowadzone było przez Prokuraturę Rejonową Łódź–Polesie. Zostało wznowione w marcu 2011 r. po interwencji senatora Grzegorza Wojciechowskiego w Prokuraturze Generalnej w Warszawie. Trwało do końca marca 2012 r. Śledztwo po raz kolejny zostało umorzone wobec – jak napisano w uzasadnieniu postanowienia – braku dowodów na popełnienie zabójstwa.
– Materiał dowodowy został poszerzony, ponownie i bardziej szczegółowo przesłuchano świadków – informował w kwietniu prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. – Jednak nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności śmierci. Brano pod uwagę hipotezę, w myśl której do zgonu mogły się przyczynić inne osoby, ale nie zebrano dostatecznego materiału dowodowego, aby ją potwierdzić. Konkluzja zatem była taka, że najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci było samobójstwo. 


Podobne wnioski wyciągnęła w czerwcu 2009 r. Prokuratura Rejonowa w Skierniewicach, przekonując, że zmarła sama zażyła substancję zawierającą jony cyjankowe w dawce śmiertelnej.
Do tragicznej śmierci Małgorzaty W. doszło w nocy z 8 na 9 grudnia 2007 r., prawie trzy miesiące po zawarciu przez nią związku małżeńskiego z Sylwestrem W.

Według ustaleń Prokuratury Rejonowej w Skierniewicach, która wówczas prowadziła dochodzenie w tej sprawie, zmarła feralną noc spędziła w mieszkaniu przy ul. Mireckiego samotnie, podobnie zresztą jak poprzednią – Sylwester W. przebywał w tym czasie na działce w jednej z podżyrardowskiej miejscowości, gdzie pracował przy budowie domu, noce zaś spędzał w mieszkaniu swoich rodziców w Żyrardowie.
Gdy w niedzielę wrócił do Skierniewic, nie udało mu się otworzyć drzwi kluczem. Pukał do drzwi, ale nikt nie odpowiadał. Próbował skontaktować się z żoną telefonicznie, ale słyszał tylko dźwięk dzwonka telefonu, dobiegający spoza zamkniętych drzwi. Zadzwonił do brata, który mieszkał w Skierniewicach – razem podjęli próbę otwarcia drzwi, ale nie udało się. Wówczas zaalarmował policję, która wezwała straż pożarną.

Strażacy dostali się do mieszkania przez okno. W pokoju znaleźli martwą Małgorzatę W. Leżała na brzuchu na równo rozłożonej na podłodze kołdrze. Ręce miała podwinięte pod siebie. Na ciele wykryto obrażenia, powstałe - w opinii biegłych – w wyniku niezbyt silnych, tępych urazów. Zdaniem śledczych mogły one powstać podczas niekontrolowanych ruchów po zażyciu trucizny.
– Moim zdaniem została brutalnie zamordowana, a wcześniej ją skatowano, co widać na zdjęciach – Kazimierz Śnieguła pokazuje fotografie córki, wykonane po znalezieniu jej ciała, na których widoczne są liczne obrażenia. – Śmieszne jest tłumaczenie, że zadała sobie rany w przedśmiertnych drgawkach, skoro kołdra, na której leżała, była równo ułożona, co zeznali naoczni świadkowie.
W środę sąd wysłuchał obydwu stron. Prokurator Marek Słoma wnioskował o oddalenie zażalenia i utrzymanie postanowienia prokuratury w mocy. Zwracał uwagę na brak dowodów na to, aby osoby trzecie doprowadziły do śmierci Małgorzaty W., przemocą zadając jej truciznę.


Z jego stanowiskiem nie zgodził się Waldemar Buda, pełnomocnik Ireny i Kazimierza Śniegułów.
– Hipoteza o samobójczej śmierci jest nie do obrony z kilku powodów – mówił pełnomocnik pokrzywdzonych. – Przede wszystkim nie ustalono motywów targnięcia się Małgorzaty W. na swoje życie. Nie ustalono także żadnych faktów, które przemawiałyby za tym, że zmarła przygotowywała się do samobójstwa.


Podobnie argumentowała Irena Śnieguła.
– Córka przygotowywała się do doktoratu, mówiła o swoich planach życiowych i zawodowych, kupowała płaszcze i inne części garderoby, cieszyła się, że będzie miała zabiegi w klinice, dzięki czemu pozbędzie się bólu ścięgna Achillesa. Czy tak się zachowuje osoba, która przygotowuje się do samobójstwa? – pytała retorycznie matka Małgorzaty W.
– Jesteśmy pewni, że ktoś ma na swoim sumieniu śmierć naszej córki – dodał Kazimierz Śnieguła. – Pytam się, dokąd jeszcze polskie prawo będzie się nad nami znęcać?


Po wysłuchaniu stron, sąd podjął decyzję o odroczeniu rozprawy do 15 czerwca.
– Zrobił to ze względu na dużą liczbę zarzutów wobec postanowienia łódzkiej prokuratury – poinformował pełnomocnik rodziny Śniegułów.


Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie