Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw - wolontariusze będą zbierać pieniądze dla Franka

Natalia Zwolińska
Natalia Zwolińska
Archiwum rodzinne
O Franku Zembrzuckim pisaliśmy już nie raz. Chłopiec urodził się w Niemczech z bardzo ciężkimi wadami genetycznymi. Kiedy miał trzy tygodnie, przeszedł wielogodzinną operację ratującą życie. Koszty leczenia chłopca znacznie przerosły pierwotny kosztorys.

To był dramat dla rodziny

Dramat rodziny Zembrzuckich rozpoczął się w kwietniu. Badania przeprowadzone w tym czasie wykazały, że narządy w brzuszku i klatce piersiowej Frania nie ułożyły się prawidłowo. Serduszko było po prawej stronie, żołądek po lewej, chłopczyk nie ma śledziony...

Rodzicie chłopca nie załamali rąk i znaleźli specjalistyczną klinikę w Münsterze w Niemczech, gdzie lekarze podjęli się leczenia chłopca.

Już w czerwcu pani Joanna Gałka-Zembrzucka wyjechała do kliniki, aby specjaliści mogli monitorować ciążę.

- Przez pierwsze kilka dni towarzyszył mi mąż z córkami. Tosia i Ala miały krótkie, zagraniczne wakacje. Jednak później zostałam w Niemczech sama. Dla mnie był to bardzo trudny okres. Jedyny kontakt z córkami i mężem miałam przez komunikatory internetowe, a jestem bardzo związana z rodziną - przyznaje mama Frania.

- Franek zaraz po urodzeniu został zabrany na oddział intensywnej terapii. Mogłam go oglądać tylko przez szybę. Dopiero po kilku dniach mogłam go wziąć na ręce i przytulić. Lekarze prowadzili różne badania, karmiony był głównie przez sondę. Nie mogłam go karmić piersią, bo nie miał na to siły - wspomina pani Joanna.

To były ciężkie tygodnie

Już po kilku dniach wiadomo było, że operacja jest nieunikniona. Jednak lekarze wstrzymywali się z wykonaniem operacji jak najdłużej. Stan chłopca uległ bardzo poważnemu pogorszeniu w środę, 18 sierpnia. Wtedy lekarze próbowali pomóc chłopcu za pomocą specjalnego cewnikowania, które mogło zastąpić operację.

- Plany lekarzy się nie powiodły. Zapadła decyzja o konieczności wykonania pierwszej poważnej operacji. Franek trafił na blok operacyjny w czwartek, 19 sierpnia, tuż po godz. 11. Operacja trwała wiele godzin. To były dla nas okropnie długie godziny - mówi pani Joanna.

Rodzina wróciła o Polski z długiem w niemieckiej klinice

Rodzina wróciła do Polski w środę, 8 września, jednak w Niemczech pozostał dług w wysokości niemal 200 tys. zł. W związku z tym, podczas ŚKOW na ulicach Skierniewic pojawią się wolontariusze z puszkami i będą zbierać pieniądze, aby rodzina mogła ten dług spłacić.

Na ulicach Skierniewic, podczas Święta Kwiatów, Owoców i Warzyw, pojawią się wolontariusze z koszulkami i puszkami Prawe Serce Franka. Zachęcamy do wrzucenia do puszki nawet symbolicznej złotówki. Natomiast na profilu na Facebook - Prawe serce Franka, można jeszcze zgłaszać chęć wolontariatu na dni święta, lub w inny sposób wspomóc malutkiego bohatera.

TSUE na wojnie z Polską

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie