SSM: walka o władzę i mikrofon

Sławomir Burzyński
Po zakończeniu walnego awantura trwała jeszcze wiele minut, doszło nawet do „bitwy o mikrofon"
Po zakończeniu walnego awantura trwała jeszcze wiele minut, doszło nawet do „bitwy o mikrofon" Sławomir Burzyński
We władzach Skierniewickiej Spółdzielni Mieszkaniowej źle się dzieje, a szeregowi spółdzielcy coraz mniej wszystko rozumieją i czekają, kiedy ten cyrk się skończy. I jak się skończy

Zarząd Skierniewickiej Spółdzielni Mieszkaniowej walczy z jej radą nadzorczą twierdząc, że rady owej nie ma. Z kolei rada zapewnia, że jak najbardziej istnieje, a zarząd rozpowszechnia kłamliwe wiadomości. Oba ciała opierają swoje przekonania na tych samych dokumentach. Szeregowi spółdzielcy czekają, kiedy ten cyrk się skończy. I jak się skończy.


- Pragnę postawić formalny wniosek o rozwiązanie Skierniewickiej Spółdzielni Mieszkaniowej! - padło z ust Aleksandry Szaleniec na wtorkowym walnym zgromadzeniu członków SSM, jednak w ogólnym rozgardiaszu nikt tych słów nie wziął na poważnie. Może to i lepiej, bo gdy tak radykalną propozycję przekazaliśmy Jerzemu Jankowskiemu, prezesowi Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, ten złapał się za głowę: - A co z kredytami obciążającymi spółdzielców? - spytał.


Wojna w SSM zaczęła się przed ubiegłorocznymi wyborami do rady nadzorczej. Po walnym zgromadzeniu wydawało się, że kontrolę w radzie przejęła grupa „Aktywni i Świadomi", występująca przeciw władzom spółdzielni w ogóle, a wiceprezesowi Zygmuntowi Zabilskiemu w szczególności. W skład jedenastoosobowej rady weszło bowiem 6 liderów grupy „Aktywni i Świadomi" oraz 5 osób z listy „starego" zarządu. 
Jednak ze względu na niedopełnienie formalności, łódzki Sąd Rejonowy odmówił wpisania do KRS zmian w składzie rady nadzorczej SSM (ale też stwierdził, że „Odwołanie i powołanie nowego członka organu następuje z chwilą podjęcia w tym przedmiocie uchwały"). Skarga i zażalenie „Aktywnych i Świadomych" na decyzję sądu zostały odrzucone.

Zarząd spółdzielni zatriumfował, choć jak zwraca uwagę prezes ZRSM RP, decyzja sądu rejestrowego ma jedynie charakter stwierdzający pewne nieprawidłowości. - To przecież nie sąd wybiera radę nadzorczą, lecz spółdzielcy - podkreśla.
Tymczasem jeszcze w lipcu pięcioro członków rady złożyło oświadczenia, że w związku z wątpliwościami dotyczącymi legalności jej wyboru nie będzie brać udziału w posiedzeniach. Pozostała szóstka (trzeba trafu, reprezentująca grupę „Aktywnych") tym samym została sparaliżowana - rada może podejmować wiążące decyzje w składzie minimum siedmioosobowym.


„Aktywni" nie czekali z założonymi rękami, dwukrotnie prosząc o opinię Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP. W październiku dyrektor Ryszard Jajszczyk odpisał, że „wybory nowego składu rady nadzorczej w czerwcu były nieskuteczne", ale już w drugim piśmie z ostatniego dnia grudnia nie ma mowy o „nieskuteczności wyborów". Dyrektor Jajszczyk podkreśla tym razem, że nowa rada może podejmować prawomocne uchwały „dopóki jej wybór nie został uchylony prawomocnym wyrokiem sądu"...

Nie mogliśmy spytać dyrektora, skąd taka zmiana - ponieważ z nowym rokiem odszedł na emeryturę.
Tymczasem od ostatniego poniedziałku w SSM rozpoczęły się walne zebrania (w 6 turach), zwołane przez zarząd w celu wybrania nowej rady nadzorczej. 
Już na pierwszym doszło do awantury i zarząd mało co nie wezwał policji.

Zebranie wtorkowe było jeszcze bardziej zaskakujące. Po słownych utarczkach, nim doszło do wyborów, padł wniosek o... zamknięcie zebrania.
- Wniosek jest bezprzedmiotowy - odparował przysłuchujący się prawnik SSM, na co przewodniczący obrad Mariusz Dziuda spytał: - Na podstawie jakiego przepisu walne nie może przerwać swoich obrad? 
Na 113 obecnych, podczas głosowania 65 uczestników walnego było za zakończeniem obrad, a 41 przeciw. Potem awantura trwała jeszcze wiele minut, doszło nawet do „bitwy o mikrofon".


- Sprawa jest jasna. Zgodnie ze statutem zebranie z wtorku nie wzięło udziału w głosowaniu i wyszedł wynik zerowy. Przed nami kolejne cztery zebrania na osiedlu Widok - skwitował prezes Paweł Hałatiuk.
 Według Mariusza Dziudy zarząd SSM popełnił błąd. Jak mówi, najpierw trzeba odwołać członków obecnej rady, by móc powołać nowych. 
Z kolei prezes Jerzy Jankowski twierdzi, że walne powinno dokonać oceny tych członków rady nadzorczej, którzy bojkotują jej posiedzenia. Mówiąc wprost, odwołać ich zgodnie ze statutem spółdzielni (czyli stosunkiem minimum 2/3 głosów), a potem wybrać nowych. - Ten pat trzeba przerwać - uważa.

FLESZ: Wybory Prezydenckie 2020 już w maju - to musisz wiedzieć.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3