Skierniewicki Klub Zimorodka: "Coraz lepsze warunki do morsowania"

Łukasz Saptura
Łukasz Saptura
Udostępnij:
Niedzielne popołudnie. Zalew Zadębie w Skierniewicach. Mieszkańców spacerujących wokół akwenu można policzyć na placach jednej ręki. Widać i czuć, że od dwóch miesięcy trwa jesień. Punktualnie o godzinie 15.30 w okolicach plaży słychać głośne rozmowy i śmiech dochodzący z pobliskiego parkingu. Po kilku sekundach wyłaniają się oni – morsy ze Skierniewickiego Klubu Zimorodka.

Skierniewicki Klub Zimorodka to nieformalna grupa zrzeszająca miłośników wchodzenia do zimnej wody nie tylko z miasta, ale także z jego okolic. „Nieformalna” – to oznacza, że dołączyć do nie może każdy, nawet osoby, które nigdy jeszcze nie morsowały. Jak zapewniają członkowie Skierniewickiego Klubu Zimorodka, zaopiekują się chętną lub chętnym do wejścia do wody, pokażą i wytłumaczą jak należy się zachować i przede wszystkim zadbają o bezpieczeństwo. I nikogo nie wrzucą na (zimną) głęboką wodę. Obecnie jest około sześćdziesięciu osób, które wspólnie z klubem morsują, w tym duża liczba takich, które pierwszy raz spróbowały morsowania właśnie z „Zimorodkami”.

Wejścia do zimnych wód Zalewu Zadębie w Skierniewicach organizowane są trzy razy w tygodniu: we wtorki i czwartki o godzinie 19.00 oraz w niedzielę o godzinie 15.30. Czasami towarzyszą im widzowie – przypadkowi spacerowicze, którzy z zaciekawieniem przypatrują się skierniewickim morsom. Tak było również w ostatnią niedzielę:

-Patrząc na nich aż robi się zimno, mimo że stoi się w ubraniu na brzegu – śmieje się jeden z obserwatorów, który spacerując zatrzymał się, żeby popatrzeć na, jak to sam określił, wyczyn skierniewickich morsów. - Trzeba być szalonym, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, żeby o tej porze roku wejść do wody, choć dla nich chyba nie jest jeszcze tak zimno, bo przecież w środku zimny, w czasie największych mrozów też wchodzą. Tylko wtedy muszą kuć lód.

Inne osoby spotkane przeze mnie podczas niedzielnego spaceru na pytanie: czy same odważyłby się wejść zimą do wody opowiadają:

-Zdecydowanie nie. Jestem ciepłolubna i nie weszłabym do zimnej wody. Nie przepadam nawet za zimnym prysznice, a co dopiero, żeby siedzieć kilka czy kilkanaście minut w wodzie – mówi jedna z pytanych. Jej znajoma jest bardziej zainteresowana zjawiskiem „morsowania”: - Coś musi w tym być, skoro coraz więcej osób to robi. Kiedyś widok osoby, która wchodzi zimą do wody był czymś nadzwyczajnym, dzisiaj jest już chyba to normalne. Chciałabym kiedyś spróbować, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście jest w tym coś niezwykłego i jakie to uczucie siedzieć w wodzie, kiedy temperatura jest niska. Mam kilku znajomych, którzy morsują i mnie do tego namawiają, więc może w końcu kiedyś się skuszę.

O tym co niezwykłego jest w morsowaniu z pewnością będzie można usłyszeć podczas wtorkowego spotkania w ramach cyklu „Przyholuj we wtorek”. W holu kinoteatru Polonez w Skierniewicach Barbara Podkoń, Marek Duda oraz Marcin Kiełczyński opowiedzą o swojej przygodzie z morsowanie. Spotkanie, które poprowadzi Aneta Kapelusz, rozpocznie się o godzinie 18. Towarzyszy mu wystawa, którą można oglądać w holu skierniewickiego kinoteatru Polonez.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie