Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Przez całą dobę prowadzili sztafetę w morsowaniu w Białej Rawskiej

Natalia Zwolińska
Natalia Zwolińska
W Białej Rawskiej odbyła się druga edycja sztafety w morsowaniu. Wyzwanie tylko dla najodważniejszych.

Całą dobę wchodzili do lodowatej wody w Białej Rawskiej

Sztafeta trwała całą dobę na kąpielisku miejskim w Białej Rawskiej. W sztafecie brało udział sześć kilkuosobowych grup śmiałków. Ich zadaniem było naprzemienne wchodzenie do wody na 10 minut.

- Jest dobrze! I nawet całkiem ciepło, chociaż już odliczamy czas do wyjścia - śmiali się uczestnicy wyzwania, których zapytaliśmy o samopoczucie w wodzie.

Nie samym zimnem człowiek żyje

W przerwach między poszczególnymi morsowaniami była możliwość rozgrzania się w specjalnie do tego przygotowanych baliach, które rozstawione były tuż obok kąpieliska.

- My już właśnie się rozgrzewamy. I pięknie tu widać jak nasze ciała parują. W wodzie też parujemy - mówił Krzysztof Duda z grupy Jelenie w Terenie, jeden z organizatorów wydarzenia.

Morsowanie z rekordzistą Guinnessa

Jednym z uczestników sztafety był Łukasz Szpunar, rekordzista Guinnessa w przebywaniu w lodzie. 35-latek spędził w kostkach lodu o temperaturze -15 stopni Celsjusza 4 godziny i 2 minuty. Tym samym pobił poprzedniego rekordzistę o niemal godzinę.

- To było wielkie wyzwanie, do którego przygotowywałem się wiele miesięcy. To były comiesięczne treningi, odpowiednia dieta oraz spotkania z motywatorem. Morsowanie to sport dla leniwych - nie trzeba dużego wysiłku by zacząć. Jednak potrzebna jest silna wola i chęć pokonania swoich własnych barier - mówi Łukasz Szpunar.

Jak zacząć przygodę z zimnem?

Według rekordzisty nie ma dobrej recepty na rozpoczęcie morsowania. Jak sam przyznaje był sceptycznie nastawiony do zimnych kąpieli i namawiany był wielokrotnie.

- Przyszedł w końcu taki dzień, że nie miałem już wymówek i musiałem wejść - śmieje się Szpunar. - Początkowo to były sekundy, później minuty, a finalnie rekord Guinnessa.

Warto słuchać swojego ciała

Jak podkreśla Łukasz Szpunar należy słuchać własnego organizmu i nie robić nic na siłę. Warto też przed rozpoczęciem przygody z morsowaniem porozmawiać z własnym lekarzem, czy nie ma przeciwskazań.

- Morsowanie poprawia naszą odporność. Są przypadki, że dzięki morsowaniu osoby pokonały depresję. Warto jednak zawsze skonsultować się z lekarzem. Na pewno więcej jest plusów niż minusów lodowatych kąpieli i w ogóle ekspozycji na zimno. Kiedy ktoś już przełamie swoją barierę i spróbuje, to wyzwala się olbrzymia ilość endorfin. To jest wielka radość i duma z przełamania swojego strachu, co widzimy nawet wśród uczestników sztafety. Tutaj nikt nie jest smutny - wszyscy są szczęśliwi - mówi rekordzista.

Powolne zanurzanie, czy skok w przerębel?

Jedni stopniowo zanurzają się w lodowatej wodzie, inni do niej skaczą. Jaki sposób jest najlepszy?

- To zależy od człowieka. Na początku morsowania polecam powolne wchodzenie. I zawsze z doświadczonymi osobami. Każde zetknięcie z zimnem to dla organizmu szok i uczucie, że wpadliśmy do przerębla. To stąd szybszy oddech lub skrócony, który należy wyrównać. To też inne reakcje, takie jak zmiana bicia serca. Dlatego nigdy nie należy zaczynać morsowania w pojedynkę lub z niedoświadczonymi osobami - mówi Łukasz Szpunar.

Przez całą dobę prowadzili sztafetę w morsowaniu w Białej Rawskiej

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Testy krwi prognozują ryzyko zawału serca

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na skierniewice.naszemiasto.pl Nasze Miasto