Danuta Wieczorek zainspirowana wierszem Herberta czyta pismo chmur

Katarzyna Michałowska
Katarzyna Michałowska
Danuta Wieczorek to utalentowana skierniewiczanka, która osiągnęła w sztuce artystycznej już bardzo dużo. Ma na swoim koncie 20 indywidualnych wystaw grafiki oraz ponad 70 wystaw zbiorowych.

Danuta Wieczorek urodziła się w 1964 roku. Swoją pasję zaczęła rozwijać na studiach na Wydziale Grafiki Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi. Dyplom obroniła w 1989 roku w Pracowni Technik Drzeworytniczych. prof. Andrzeja Bartczaka i w Pracowni Malarstwa prof. Stanisława Fijałkowskiego. W 1990 r. zaczęła pracę na macierzystym wydziale oraz była asystentką prof. Andrzeja Łobodzińskiego w Pracowni Podstaw Kompozycji.

26 czerwca odbył się wernisaż wystawy „Czytać pismo chmur”.

- Od 2001 r. pani Danuta prowadzi Pracownię Podstaw kompozycji 1 na Wydziale Grafiki i Malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. W 2008 roku zdobyła tytuł profesora nadzwyczajnego - mówiła Mirosława Przygodzińska podczas wernisażu w MBP.

Linoryty, które możemy obejrzeć na wystawie w Miejskiej Bibliotece Publicznej, pochodzą z lat 1991-2004. Można tam zobaczyć chociażby „Koncert wieczorny” i „Skrzydła motyle”.

- Trudno jest mówić o grafikach. Na wystawie mogą państwo zobaczyć moje stare dzieła. Są to prace, które powstawały na początku mojej pracy. Były prezentowane podczas pracy na uczelni i zdobywania kolejnych stopni naukowych - mówi pani Danuta Wieczorek. - Moją pasją jest grafika. Na uczelni pracuję po to, by móc uprawiać twórczość. Linoryty były robione jak stare japońskie drzeworyty ukiyo-e, czyli obrazy przemijającego świata. Moje grafiki budowane są z wielu matryc i wielu kolorów.

Technika ta funkcjonowała w Japonii w drugiej połowie siedemnastego wieku. Był to plastyczny środkiem opisu przepływającego, ulotnego świata zwykłych mieszkańców miast czy zjawisk przyrody. Styl ten wpływał na sztukę zachodu, m.in. jego motywy można było znaleźć u Vincenta van Gogha, i Henri de Toulouse-Lautreca. U Vincenta van Gogha można zobaczyć elementy japońskie na drugim i trzecim „Portrecie Ojca Tanguy”. - Warstwa filozoficzna moich prac jest jednak trochę inna. Nie wierzę w możliwość takiego przenikania kultur, żeby wejść głęboko w daleką i dawną kulturę. Ja prezentowałam w grafikach własne doświadczenia i obserwacje. Część z nich jest bardziej przedstawiająca i widzimy bezpośrednie odniesienia do pejzażu. Część jest typowo abstrakcyjna, bardziej symboliczna i metaforyczna np. praca „Skrzydła motyle”. Moje linoryty mają odniesienia do literatury i moich skłonności filozoficznych i poetyckich. Tytuł wystawy to tytuł jednej z grafik z 2000 r.

Tytułowa grafika jest odniesieniem do wiersza Zbigniewa Herberta „Do Ryszarda Krynickiego - list”.

- Kiedyś przeczytałam, że chmury nie mają formy. To bzdura. Skoro są różne to mają formy. Już jako uczennica liceum plastycznego nie zgadzałam się z takim sformułowaniem. Kiedy przeczytałam wiersz Zbigniewa Herberta, pomyślałam, że czytać pismo chmur znaczy tyle samo, co widzieć ich formę - opowiada pani Danuta. - Nie wierzę w możliwość budowania kultury, sztuki, kiedy nie będzie metod budowania form, kanonów. Tak jak w języku czy poezji, jest to mowa wiązana. Tajne związki elementów świata mnie bardzo interesują. Na tej wystawie pokazuję początki zrozumienia tej zależności. Teraz również do tego sięgam. W Muzeum Ziemi Rawskiej prezentowałam moje nowsze grafiki. Były to linoryty czarno-białe. Są one z pozoru inne, ale treści zostały te same.

Autorka wystawy uprawia także twórczość w zakresie poezji. - Czasami nie da się czegoś wyrazić w obrazie. Czasem trzeba zrobić coś bardzo szybko, np. w środku nocy. Łatwiej jest więc złapać za ołówek i coś szybko zapisać.

Linoryty pani Danuty wymagają zastanowienia. Artystka pokazuje pewną miękkość w wyrazi e mimo ograniczenia, jakie stawia przed nią wybrana technika.

Wideo

Dodaj ogłoszenie