Przez dwa weekendowe dni w Makowie odbywała się majówka. W niedzielę wieczorem na scenę miała wyjść gwiazda wieczoru, zespół Skaldowie. Tymczasem muzycy nawet nie wysiedli z samochodu. Nad miejscowością po południu przeszła burza z ulewą i gradem.

Amfiteatr, w którym mieli zaśpiewać został zalany wodą. Wystawcy nie zdążyli sprzątnąć namiotów, a straż pożarna, która przyjechała by wypompować wodę brodziła w niej po kolana.

Miejsce tradycyjnych makowskich imprez znajduje się w zadoleniu. Od kilku miesięcy trwają pracę przy modernizacji amfiteatru. Jak jednak informuje nas Jerzy Stankiewicz, wójt gminy Maków zaplanowano tam i wykonano też odwodnienie.

– Ale z boskimi wyrokami się nie walczy – rozkłada ręce wójt Stankiewicz. – To był istny kataklizm. Hektolitry wody i kulki gradu wielkości gołębich jajek. Woda spływała zboczami na plac amfiteatru. Mieszkam w pobliżu od 25 lat, a tylko raz widziałem, by woda stanęła w zadoleniu i nie wsiąkała. Amfiteatr jest wybudowany na piaskowym podłożu, więc nigdy nie było problemu z zalewaniem terenu.

Około godziny 18 władze gminy zdecydowały o zamknięciu imprezy. Nie wystąpiły więc dzieci, które przygotowały przedstawienie teatralne oraz Zespół Regionalny z Lipiec Reymontowskich. Odwołano też występ orkiestry dętej z OSP Maków.

– Skaldowie przyjechali do Makowa – dodaje Jerzy Stankiewicz. – Ale lało jak z cebra. Nawet gdybyśmy usunęli tę wodę, to w strugach deszczu koncertu nie zrobimy. Tu potrzebna jest m.in. elektryka a nikt nie zaryzykuje bezpieczeństwa ludzi. Przełożyliśmy koncert na wrzesień. Co do dnia występu będziemy się jeszcze dogadywać.

Woda w niektórych miejscach zadolenia sięgała kolan. Zalane zostały namioty wystawców oraz artystów. Na zboczach amfiteatru spływająca woda wyżłobiła głębokie bruzdy. Nie mogły też do końca pochwalić się swoją pracą panie z kół gospodyń wiejskich, które na majówkę przygotowały istne cuda kulinarne.

Gospodynie od kwietnia uczestniczyły w unijnym projekcie, na które gmina Maków zdobyła 42 tys. zł dofinansowania. Kobiety na kursie nie tylko poszerzyły wiedzę kulinarną. Dowiedziały się też jak napisać projekt unijny oraz jak założyć stowarzyszenie. Finałem unijnego projektu była Makowska Majówka. Koła gospodyń miały serwować przygotowane przez siebie potrawy regionalne. Tymczasem zamiast degustacji i zabawy w amfiteatrze przez trzy godziny trwało wypompowywanie wody.
– Dostaliśmy zgłoszenie o godzinie 17.44 – mówi Mariusz Wielgosz, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Szkoły Pożarnej w Skierniewicach. – Trzy samochody ochotników oraz jeden nasz, czyli w sumie 17 osób pracowało tam do godziny 21. Woda sięgała kolan. Zalany był plac amfiteatru, namioty oraz część sceny. Wypompowywaliśmy wodę ze studzienki w zadoleniu na wyższe partie terenu.

Woda strażackim wężami wypuszczana była na drogę. Ale jej część po pewnym czasie zaczęła zalewać pola i podwórka przy ulicy Głównej.
– Nic na to nie poradzę – twierdzi wójt Makowa. – Ludzie pozasypywali rowy przydrożne a teraz narzekają na to, że im woda płynie na podwórko.
O godzinie 21 akcję przerwano. Pozostała woda ma wsiąknąć sama.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

    Więcej na temat: