Wybierz region

Wybierz miasto

    Wypuścili Pęczaka po dwóch latach aresztu!

    Autor: (st, jed)

    2007-01-06, Aktualizacja: 2007-01-06 07:31 źródło: Express Ilustrowany

    56-letni Andrzej Pęczak, podejrzany o korupcję były poseł i baron SLD w Łodzi, odzyskał wczoraj wolność. Tuż przed godz. 20 opuścił mury łódzkiego aresztu przy ul. Smutnej, w którym spędził ostatnie dwa lata.

    56-letni Andrzej Pęczak, podejrzany o korupcję były poseł i baron SLD w Łodzi, odzyskał wczoraj wolność. Tuż przed godz. 20 opuścił mury łódzkiego aresztu przy ul. Smutnej, w którym spędził ostatnie dwa lata.

    Po Pęczaka przyjechała córka w towarzystwie trzech mężczyzn (jednym z nich był Jarosław K., były szef Izby Celnej w Łodzi, oskarżony o przyjęcie łapówek). Przez blisko trzy godziny niecierpliwie czekała na ojca, paląc papierosa za papierosem. Nie chciała rozmawiać ani komentować sytuacji. Powiedziała tylko, że teraz skończy się koszmar wielu osób.

    Kiedy Andrzej Pęczak, w jasnej kurtce i z dwiema ogromnymi walizami, przekroczył bramę aresztu, otoczył go tłum ponad trzydziestu dziennikarzy i reporterów. Niemal stratowali wychudzonego i niepozornego mężczyznę, w jakiego po dwóch latach za kratkami zmienił się były poseł.

    W końcu osaczony rzucił walizki, wylewnie przywitał się z córką i wraz z nią, przedarłszy się przez tłum, schronił się w samochodzie. Bez słowa czekał aż do bagażnika granatowego forda zostaną zapakowane wszystkie jego rzeczy. Uzbierało się ich sporo: cztery kartony akt, dokumentów i książek oraz dwie wielkie walizki. Potem auto z byłym baronem i jego córką z piskiem opon odjechało z ul. Smutnej, skutecznie uciekając przed goniącym je samochodem reporterów.

    O zwolnieniu Andrzeja Pęczaka zdecydował Sąd Apelacyjny w Katowicach (jedną ze spraw przeciwko Pęczakowi prowadzi tamtejsza prokuratura). Warunkiem wyjścia na wolność było wpłacenie do kasy sądu kaucji w wysokości 400 tysięcy złotych.

    Z innego aresztu - w Mysłowicach - zwolniono wczoraj także Krzysztofa Popendę, asystenta znanego lobbysty Marka Dochnala. W jego przypadku kaucja wyniosła 300 tysięcy złotych. Za kratami pozostał tylko Dochnal.

    W 2005 roku łódzka prokuratura przedstawiła Dochnalowi i Popendzie zarzuty m.in. wręczenia korzyści majątkowej i osobistej Andrzejowi Pęczakowi. Poseł SLD miał przyjąć od nich ponad 820 tys. zł łapówki, korzystał też z luksusowego mercedesa. Według prokuratury, w zamian za to Pęczak miał przekazywać lobbyście i jego asystentowi informacje m.in. o szczegółach prywatyzacji w branży energetycznej. W tej sprawie Pęczak trafił do aresztu w listopadzie 2004 r., wkrótce po pozbawieniu go immunitetu poselskiego.

    Nieco później łódzki Sąd Rejonowy zastosował wobec niego drugi areszt. Ta sprawa dotyczy rzgowskich przedsiębiorców, braci G. Prokurator twierdzi, że dawali Pęczakowi łapówki, licząc na legalizację dwóch wybudowanych na dziko hal targowych. Kolejny zarzut, to fikcyjne zatrudnienie bliskich osób. Pensje, nagrody, premie, wypłacane martwym duszom naraziły firmy na straty w wysokości 170 tysięcy złotych.

    27 października ub.r. sąd uchylił Pęczakowi areszt w tej sprawie. Proces rozpocznie się 27 lutego. Wśród 11 oskarżonych jest też była żona Pęczaka, z którą rozwiódł się w grudniu 2005 roku.

    Były baron odpowiada jeszcze przed Sądem Okręgowym w Łodzi w sprawie o niegospodarność w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Straty przekraczają 42 mln zł. Przypisano je 23 oskarżonym.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.