Wybierz region

Wybierz miasto

    W szkole jak w fabryce - rozmowa z Anną Gogel

    Autor: Anna Gronczewska

    2007-01-10, Aktualizacja: 2007-01-10 02:09 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Anna Gronczewska: Uczniowie skarżą się, że pod koniec semestru niemal codziennie mają klasówki i kartkówki. Czy tak powinno być? Anna Gogel (psycholog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 4 w Łodzi): Oczywiście, ...

    Anna Gronczewska: Uczniowie skarżą się, że pod koniec semestru niemal codziennie mają klasówki i kartkówki. Czy tak powinno być?

    Anna Gogel (psycholog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 4 w Łodzi): Oczywiście, że nie. Niestety, zwykle w tym okresie sprawdziany się kumulują. A przecież wiedza powinna być sprawdzana systematycznie przez cały rok.

    Czy to wyłącznie wina nauczycieli, którzy nagle orientują się, że brakuje im stopni i zapowiadają klasówkę za klasówką?

    - Nie obarczałabym całą winą pedagogów i dyrekcji szkoły. Bywa przecież, że pod koniec semestru sami uczniowie chcą poprawiać oceny. Jeśli nie dostaną takiej szansy, potem zarzucają nauczycielom, że nie mogli uzyskać lepszej oceny. Natłok klasówek sprawia jednak, że młodzież jest przeciążona nauką. Dochodzi do tego stres. Jednak, z drugiej strony, całe nasze życie składa się ze sprawdzianów i kontroli. Uczniowie dostają więc próbkę dorosłego życia.

    W wielu klasach nauczyciele, zamiast pytać jednego lub dwóch uczniów, robią kartkówkę dla całej klasy. Czy to w porządku?

    - Nauczyciel może się tłumaczyć, że uczniowie, zamiast odpowiadać, woleli napisać kartkówkę. To działa w obie strony. Jednak nie ma wątpliwości, że taki natłok klasówek, sprawdzianów i odpytywań kumuluje się w tak krótkim czasie.

    Czy ktoś to monitoruje?

    - Zdecydowanie powinni nad tym czuwać dyrektorzy szkół.

    Czy dziecko jest w stanie dobrze przygotować się do trzech poważnych sprawdzianów i zaliczyć je jednego dnia?

    - To bardzo indywidualna sprawa. Zależy od dziecka, jego wiedzy, zdolności i odporności na stres. Jest jednak ryzyko, że - mając trzy sprawdziany w ciągu dnia - uczeń nie uzyska tak dobrych ocen, jakie otrzymałby, gdyby pisał sprawdziany w spokojniejszej atmosferze.

    Rodzice skarżą się, że dzieci są zmęczone, zestresowane...

    - To prawda. Ale dzieje się tak nie tylko z powodu szkolnych sprawdzianów. Rodzice fundują dzieciom mnóstwo dodatkowych zajęć. Nie oceniam, czy to dobre, czy złe, nie mam jednak wątpliwości, że wiele dzieci jest nadmiernie obciążonych. Nie mówię, że trzeba je całkiem uwalniać od wysiłku intelektualnego, ale każdy rodzic powinien zastanowić się, czy nauka trzech języków obcych, uczestniczenie w pięciu zajęciach sportowych, typu basen czy jazda konna, jest tym, co naszym dzieciom dobrze służy. Oczywiście do tego dochodzą obowiązki szkolne.

    Można powiedzieć, że nauka w szkole jest dziś równie ciężkim obowiązkiem jak praca w fabryce?

    - Zdecydowanie tak. Dochodzi do tego coś, co potocznie nazywa się wyścigiem szczurów. Dzieci są nieustannie dopingowane zarówno przez rodzinę, jak i szkołę, żeby być najlepszymi w grupie. Nie ma się co dziwić, że są nieustannie zmęczone. Coraz częściej obserwujemy u nich zaburzenia emocjonalne i nerwowe. No i coraz młodsze dzieci stają się klientami psychologów.

    Winna jest szkoła czy rodzice?

    - Myślę, że przede wszystkim filozofia dzisiejszego życia.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.