Wybierz region

Wybierz miasto

    Tragiczne żniwo wichury

    Autor: (pz)

    2007-01-20, Aktualizacja: 2007-01-20 04:52 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Sześć ofiar śmiertelnych, 36 osób rannych, 600 uszkodzonych domów i 797 tys. bez prądu - to bilans wichur, które przeszły nad Polską. W całym kraju trwa usuwanie skutków nawałnicy.

    Sześć ofiar śmiertelnych, 36 osób rannych, 600 uszkodzonych domów i 797 tys. bez prądu - to bilans wichur, które przeszły nad Polską. W całym kraju trwa usuwanie skutków nawałnicy.

    Jedną z ofiar była 20-letnia mieszkanka Piotrkowa, pasażerka pontiaka, która zginęła wczoraj około godz. 3 w Dobrzelowie koło Bełchatowa, bo kierowca najechał na drzewo powalone przez wichurę. Kilka godzin później badająca okoliczności wypadku ekipa policjantów o mało nie została przygnieciona przez kolejne złamane drzewo.

    Strażacy w całym kraju interweniowali ponad 12 tys. razy. Najczęściej usuwali powalone drzewa i połamane konary. Wiatr wiejący z prędkością grubo ponad 100 km/h zrywał dachy i przewracał ciężarówki. Nieprzejezdnych było wiele dróg.

    W Łodzi elementy dachu wieżowca przy ul. Paderewskiego wybiły szyby w sąsiednim budynku, uszkodziły też kilka zaparkowanych w sąsiedztwie samochodów.

    Na łódzkim lotnisku im. Reymonta wiatr porwał dwa namioty - hangary, które "przefrunęły" przez ogrodzenie. Były w nich wózki, taśmociągi, sprzęt do obsługi samolotów i utrzymania lotniska. Zostały doszczętnie zniszczone. Z powodu nocnej wichury odwołano rejsowy samolot z Warszawy do Łodzi.

    Porywisty wiatr uszkodził linie energetyczne w 22 tys. miejsc w kraju. - Zaprowadziłam wnuczki do szkoły, ale okazało się, że lekcje są odwołane - mówiła wczoraj Kazimiera Matusiak z Dobrzelowa w powiecie bełchatowskim. - Nie było prądu, więc szkoły nie dało się ogrzać.

    Poważne szkody i utrudnienia w ruchu na kolei wystąpiły w wielu rejonach. Kompletny paraliż na trasie z Łodzi do Warszawy spowodowało wczoraj rano przewrócone przez wichurę drzewo. Około 5 tys. pasażerów zostało na kilka godzin uwięzionych w pięciu pociągach, które utworzyły gigantyczny korek pod Skierniewicami.

    - Po prawie 3 godzinach spędzonych w pociągu wiedziałam, że nie zdążę do pracy. Powiadomiłam szefa, że wracam do domu - mówi Marlena Moskwa, mieszkanka Skierniewic, dojeżdżająca do pracy w Warszawie. Do godziny 14 pociągi na tej trasie nadal kursowały z dużym opóźnieniem.

    PKP prosi wszystkich podróżnych, by przed wyjazdem w kolejowej informacji telefonicznej i na dworcach upewnili się, czy pociągi nie zostały odwołane oraz czy została uruchomiona komunikacja zastępcza.

    Usuwanie awarii spowodowanych przez szalejący wiatr potrwa co najmniej do końca weekendu.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.