Wybierz region

Wybierz miasto

    Szpitalne luksusy za 10 złotych - rozmowa z prof. Piotrem Kuną

    Autor: Jerzy Witaszczyk

    2007-01-18, Aktualizacja: 2007-01-18 11:52 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Jerzy Witaszczyk: Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić za rok dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Za 10 złotych miesięcznie ubezpieczeni mieliby zagwarantowany wyższy standard leczenia, np.

    Jerzy Witaszczyk: Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić za rok dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Za 10 złotych miesięcznie ubezpieczeni mieliby zagwarantowany wyższy standard leczenia, np. osobny pokój w szpitalu, opiekę wybranego lekarza i dodatkową pielęgniarkę. Co pan o tym sądzi?

    Piotr Kuna (dyrektor szpitala im. Barlickiego w Łodzi, wykładowca UM): - Założenia tych zmian są nazbyt optymistyczne. Teraz ubezpieczeni o przyzwoitych dochodach wpłacają do Narodowego Funduszu Zdrowia kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych rocznie. Mimo to muszą czekać w kolejce do specjalisty lub na zabiegi szpitalne. Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób ma to się zmienić na lepsze za 120 złotych rocznie? Zastanawiam się, o co naprawdę chodzi ministerstwu: czy o pieniądze na dofinansowanie służby zdrowia, czy o zapłatę za ominięcie kolejki do specjalisty?

    W szpitalach brakuje wolnych łóżek. Niedawno w Łodzi karetka pogotowia przez 5 godzin woziła chorego od szpitala do szpitala. Co będzie czekać "zwykłych" ubezpieczonych, jeśli pacjentom z dodatkowym ubezpieczeniem trzeba będzie zapewnić oddzielny pokój? Łóżko na korytarzu czy w piwnicy?

    - Jestem gotów wydzielić specjalne pokoje, w których będą leczeni pacjenci z dodatkowym ubezpieczeniem. Gdyby jednak tych pacjentów nie było, sale o podwyższonym standardzie byłyby dostępne także dla innych. Jeśli już mówimy o przepełnionych szpitalach, to warto wiedzieć, że jedna trzecia pacjentów łódzkich szpitali leży w nich nie dlatego, że wymagają leczenia, tylko dlatego, że nie ma ich dokąd wypisać. Rodziny nie chcą ich odbierać, a jeśli nawet ci chorzy wyjdą, to po dwóch dniach wracają, bo nie wykupują leków. To największy problem szpitali, którego nikt nie chce rozwiązać.

    Zatem zamiast szukać pieniędzy w dodatkowym ubezpieczeniu, ministerstwo powinno najpierw doprowadzić do tego, aby polski system opieki medycznej miał szanse efektywnego wykorzystania posiadanych pieniędzy...


    - Znaczna część pieniędzy przeznaczonych na diagnostykę i leczenie, w rzeczywistości idzie na działania, którymi powinny zająć się instytucje pomocy społecznej. Szpital, zamiast leczyć chorych, w dużej mierze jest placówką opiekuńczą. Polskiej służbie zdrowia najbardziej pomógłby efektywny system pomocy społecznej, który by ją odciążył, a nie dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Chodzi o to, żeby wreszcie ktoś się zajął opieką nad ludźmi przewlekle chorymi, niedołężnymi. Teraz taką opieką zbyt często obarczane są szpitale, które w sensie medycznym tym ludziom nie mogą pomóc.

    Jeden z portali internetowych przeprowadził ankietę na temat dodatkowego ubezpieczenia. Czy wie pan, że spośród prawie 50 tysięcy uczestników aż 64 procent było mu przeciwnych?

    - Takie ubezpieczenie kłóci się z poczuciem równości społecznej, bardzo żywym w Polsce. Między innymi z tego względu oferta ministerstwa znajdzie niewielu chętnych. W opiece zdrowotnej jest wiele innych przedsięwzięć, które przyniosłyby szybsze efekty i byłyby łatwiejsze do przeprowadzenia. Na przykład niewielka dodatkowa opłata mogłaby wspomóc podstawową opiekę zdrowotną w zakresie badań laboratoryjnych. Teraz koszt takich badań często obciąża szpitale, bo lekarze pierwszego kontaktu przysyłają do nas niezbadanych pacjentów. Przyjęłoby się też ubezpieczenie, które dałoby dostęp do nowoczesnych, drogich leków, nieobjętych listą Ministerstwa Zdrowia.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.