Wybierz region

Wybierz miasto

    Świąteczne karpie... zrzucają wagę

    Autor: Konrad Dudek

    2006-11-24, Aktualizacja: 2006-11-24 03:06 źródło: Express Ilustrowany

    Wigilijney karpie trafiły właśnie ze stawów hodowlanych do zbiorników wodnych zwanych magazynami. Tam przez prawie miesiąc będą na diecie, aby stracić tłuszcz i na świątecznym stole przybrać swoją smukłą sylwetkę.

    Wigilijney karpie trafiły właśnie ze stawów hodowlanych do zbiorników wodnych zwanych magazynami. Tam przez prawie miesiąc będą na diecie, aby stracić tłuszcz i na świątecznym stole przybrać swoją smukłą sylwetkę.

    Mrozy postraszyły, dlatego przyśpieszyliśmy tegoroczny odłów - mówi Tadeusz Michaś, hodowca. - Jakby zbiornik zamarzł, to nie byłoby jak wybrać z niego ryb. Najpierw spuszczamy część wody ze zbiornika, zagarniamy siecią ryby i wyciągamy. Wyłowienie 10 ton karpi trwa kilka dni.

    Ryby transportowane są w specjalnych basenach do mniejszych napowietrzanych zbiorników wodnych, tzw. magazynów. Tu spędzą pozostałe do świąt tygodnie.

    - W tym czasie karpie nie będą nic jadły. Woda w magazynach ma 5 stopni Celsjusza, a karp żeruje przy około 20 st. - mówi pan Tadeusz. - Energię do zachowania czynności życiowych ryba czerpie z własnego tłuszczu.

    Kolorowy za tę samą cenę
    Odławianie karpi następuje raz w roku, tuż przed Bożym Narodzeniem. Tadeusz Michaś hoduje na 150 hektarach 100 ton ryb. W jego stawach króluje karp zwany golcem. Jest on najczęściej kupowany, gdyż ma tylko kilkanaście łusek.

    - Dobrze, że jest tradycja świąteczna, bo dzięki niej sprzedaje się karp żywy - słyszymy od hodowców. - Gospodynie domowe są teraz bardzo wygodne i na co dzień wolą kupować filety.

    W tym roku ze względu na ostrą zimę karpia będzie mniej. Jednak jak zapewniają hodowcy dla nikogo świątecznej ryby nie zabraknie.

    - Tegoroczna będzie wyjątkowo kolorowa, grubsza i smaczniejsza od ubiegłorocznej. Wpływ na to miało długie i upalne lato pozwalające jej dłużej żerować - stwierdza Stanisław Małkiewicz, główny specjalista od hodowli karpia w regionie łódzkim. - To ciepłolubny gatunek.

    Listopad to ostatni miesiąc na składanie przez hurtowników i sklepy zamówień na rybę. Sprzedaż detaliczna będzie trwała aż do samych świąt.

    - A my w magazynie zostawimy około 30 ton ryb. Ludzie po karpia prosto z grobli potrafią jechać nawet kilkanaście kilometrów - opowiada Tadeusz Michaś. - Mogę uspokoić konsumentów. Cena karpia nie pójdzie w górę. Za kilogram ryby prosto od hodowcy zapłacimy w detalu 10 złotych.

    Co decyduje o smaku?
    Karpia, aby trafił na stół do konsumenta, trzeba karmić przez trzy lata. Jego żywot zaczyna się wiosną, gdy odbywa się tarło. Tarlakami są 4- i 5-letnie ryby o małej głowie, dużym tułowiu i o wyraźnym grzbiecie. W ciągu roku narybek osiąga od 10 do 15 dag, po dwóch latach ryba w stadium "kroczek" ma już od 30 do 0,5 kilograma, a w trzecim dorasta do rozmiarów handlowych, czyli od 1,2 do 1,5 kilograma i ma długość około 30 centymetrów.

    - Zajmuję się hodowlą od ponad pięćdziesięciu lat. Od kiedy pamiętam, na smak ryby wpływały dwa podstawowe czynniki: pokarm i czystość wody w jakiej pływa - mówi Stanisław Małkiewicz. - Karpie karmimy raz dziennie pszenicą, kukurydzą lub jęczmieniem. Nie używamy granulatów, co sprawia iż golce mają pożądany tradycyjny smak.

    Ryby są badane przez służby sanitarne przynajmniej raz w miesiącu. Kontrole przechodzą także przed samą sprzedażą. Największym wzięciem wśród łodzian cieszą się sztuki ważące od kilograma do półtora.

    - Karp powinien być złocisty od spodu, wygrzbiecony, dobrze umięśniony, mieć bystre i niezapadnięte oczy - informuje Tadeusz Michaś. - Dobrze, gdy ma małą głowę, bo ta jego część jest niejadalna. Najważniejsze, aby ryba przy zakupie była żywa.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.