Wybierz region

Wybierz miasto

    Stefan Niesiołowski: Platforma chciała zawrzeć uczciwe porozumienie

    Autor: Jerzy Witaszczyk

    2006-12-09, Aktualizacja: 2006-12-09 04:05 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Jerzy Witaszczyk: PiS odrzuciło ofertę PO, dotyczącą parlamentarnego poparcia w zamian za przedterminowe, wiosenne wybory. Co Platforma chciała przez tę propozycję naprawdę uzyskać? Stefan Niesiołowski (senator PO): ...

    Jerzy Witaszczyk: PiS odrzuciło ofertę PO, dotyczącą parlamentarnego poparcia w zamian za przedterminowe, wiosenne wybory. Co Platforma chciała przez tę propozycję naprawdę uzyskać?

    Stefan Niesiołowski (senator PO): - Chcieliśmy uzyskać dokładnie to, co w tej propozycji było. Nic więcej. Platforma chciała zawrzeć uczciwe porozumienie, żeby przyśpieszyć wybory i pewne rzeczy przeforsować. Jeżeli PiS woli dalej brnąć w to, co nie wiem już jak nazwać, tę jakąś karykaturę rządów z Lepperem i Giertychem, to niech brnie.

    Zdaniem obserwatorów sceny politycznej, Donald Tusk także z góry zakładał odrzucenie tej propozycji przez PiS. O co więc chodziło Tuskowi, kiedy tę propozycję składał?

    - Tusk tę propozycję składał nie po to, żeby ją PiS odrzuciło. Myśleliśmy, że jakieś resztki rozsądku tam zostały. A jeśli nie ma rozsądku, tylko jest tępy upór i nienawiść do Platformy, to niech sobie rządzą dalej. Gratuluję.

    Czy pan wierzył, że PiS zaryzykuje wcześniejsze wybory?

    - Prawdę mówiąc, nie miałem złudzeń co do PiS. Oni niczego dobrego nie są w stanie zrobić. Niech dalej rządzą z Lepperem, Giertychem, Łyżwińskim. Ich sprawa.

    Roman Giertych twierdzi, że propozycja PO to próba sklajstrowania rozłamu w waszej partii. Co pan o tym sądzi?

    - Komentarze Romana Giertycha, podobnie jak on sam i jego znikająca ze sceny partyjka, są żałosne. Roman Giertych usiłuje za wszelką cenę utrzymać się na powierzchni. Nic mu to nie da. Jest razem ze swoją partią skończony.

    Jeśli mimo odrzucenia waszej propozycji odbędą się wcześniejsze wybory, PO ma szanse je wygrać, gdyż PiS zużywa się jako partia władzy. Czy nie uważa pan, że jeśli PO zacznie rządzić, to Tusk, lider partii rządzącej, też się zużyje i jego szanse na prezydenturę w roku 2010 zmaleją?

    - To trudno przewidzieć. PiS się zużywa, rządząc dalej z Łyżwińskim i Filipkiem. Już po roku rządzenia przegrało wybory samorządowe. My tej propozycji nie wysunęliśmy z myślą o wyborach prezydenckich w roku 2010. Chcieliśmy przerwać tę farsę, tę karykaturę rządu, którego przedstawiciele powiązani są nie tylko z ludźmi podnoszącymi ręce w nazistowskim geście, ale także z ludźmi oskarżanymi o różne paskudztwa. Niechby tylko jedna dziesiąta tych zarzutów była prawdziwa, wystarczyłoby. A poza tym proszę posłuchać, jakie paskudne rzeczy mówią minister Filipek czy pani Hojarska. To żenujące... Jeżeli to ma być koalicja rządowa, to ona musi przegrać wybory i je przegra. Nie wiem tylko, czy pan premier Kaczyński zauważył, że jest jeszcze Polska. Zdaje się, że mało który z polityków zwraca uwagę na taki drobiazg.

    Poseł Komorowski zapowiedział wczoraj, że Platforma złoży projekt ustawy, która zagrodzi drogę do parlamentu ludziom z wyrokami. Uda się ją przeforsować?

    - Już raz taką propozycję PiS odrzuciło. Teraz też nie poprze, mimo moralnej rewolucji. Ta ustawa nie ma szans, dopóki PiS, LPR i Samoobrona mają większość w parlamencie.

    Zdaje pan sobie sprawę, że gdyby ta ustawa weszła w życie, to mogłaby uderzyć w posłankę PO Iwonę Śledzińską-Katarasińską, skazaną za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, jeśli wyrok się uprawomocni?

    - Być może, ale my nie piszemy ustaw pod konkretnych posłów, tylko dla Polski.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.