Wybierz region

Wybierz miasto

    Łyżwińskiemu już dziękują - Lepper oczyszcza szeregi Samoobrony

    Autor: (hod., k, mm)

    2006-12-15, Aktualizacja: 2006-12-15 04:47 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Stanisław Łyżwiński, poseł z okręgu piotrkowskiego, podejrzewany o udział w seksaferze, został wczoraj wykluczony z Samoobrony przez szefa tej partii i wicepremiera Andrzeja Leppera.

    Stanisław Łyżwiński, poseł z okręgu piotrkowskiego, podejrzewany o udział w seksaferze, został wczoraj wykluczony z Samoobrony przez szefa tej partii i wicepremiera Andrzeja Leppera.

    Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Lepper podkreślił, że decyzja jest nieodwołalna. Dodał, że wpływ na nią miały zeznania współpracownicy biura Samoobrony w Małopolsce.

    Dziennikarze TVN ujawnili nagranie, w którym kobieta wyznała, że otrzymała pracę za przyjęcie seksualnej oferty od Łyżwińskiego. Z materiału wynikało, że jeden z działaczy Samoobrony wywierał na nią presję, aby nie składała zeznań obciążających Łyżwińskiego. Jak poinformował wczoraj prokurator krajowy Janusz Kaczmarek, zachodzi poważne podejrzenie, że mogło dojść do próby matactwa.

    Wyraźnie poruszony Lepper mówił wczoraj, że w sprawie seksafery w Samoobronie są jak dotąd wyłącznie poszlaki i zeznania.

    - Nie ma żadnych dowodów. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, będę apelował do Łyżwińskiego o złożenie poselskiego mandatu. Jeżeli jednak okaże się, że to wszystko nieprawda, będzie mógł wrócić do partii - powiedział Lepper. Zapewnił też, że decyzję o relegowaniu Łyżwińskiego z partii podjął samodzielnie i nie konsultował jej z premierem.

    Co na to Stanisław Łyżwiński, nie wiadomo, bo nie odbierał wczoraj telefonu.

    Udało się nam skontaktować z jego żoną, posłanką Samoobrony Wandą Łyżwińską.

    - Mąż jest w Warszawie i nie zamierza odbierać telefonu. Ja komentuję tę sprawę w jego imieniu. Nie wystarczyło, że mąż zawiesił się w prawach członka Samoobrony. Ciągle wieszano na nim psy, co odbijało się na całej partii. Oboje rozumiemy decyzję przewodniczącego Leppera. Ja pozostaję w partii, ale mąż nie będzie miał o to do mnie żalu, ponieważ rozumie sytuację. Czekamy spokojnie na zakończenie postępowania prokuratorskiego - powiedziała Wanda Łyżwińska.

    Jacek Popecki, asystent Łyżwińskiego, nie chciał wczoraj komentować decyzji Leppera. Zapytany, czy w związku z wykluczeniem jego przełożonego z Samoobrony zrezygnuje z posady, odpowiedział: - Jeżeli pan wicepremier pozwoli mi być członkiem Samoobrony, a jednocześnie pozostać asystentem niezależnego posła Łyżwińskiego, to zostanę przy nim. Jeżeli jednak uzna taki układ za zbyt kontrowersyjny, wybiorę partię.

    Takiego dylematu nie ma współpracująca ze Stanisławem Łyżwińskim Magdalena Jędrzejczak, która zeznawała w prokuraturze przeciwko Anecie Krawczyk. - Oficjalnie jestem asystentką senatora Samoobrony Bogdana Lisieckiego, więc zostaję na swoim miejscu - powiedziała nam Jędrzejczak.

    Decyzja o wykluczeniu Łyżwińskiego wywołała lawinę komentarzy wśród parlamentarzystów.

    Poseł Jarosław Jagiełło, pełnomocnik okręgowy PiS w Łódzkiem, powiedział nam: - Cieszę się, że poseł Łyżwiński przestał być moim koalicjantem. Prokurator jeszcze nie postawił mu zarzutu, ale wiele wskazuje na to, że może się tak stać. Jeśli Łyżwiński dostanie zarzuty, mam nadzieję, że sam złoży immunitet poselski.

    Arnold Masin, poseł LPR z Piotrkowa, zgadza się z Jagiełłą i podkreśla, że równie ważne jest, żeby prokuratura rozwiała wszelkie wątpliwości, które w związku z seksaferą pojawiły się wokół wicepremiera Leppera.

    Danuta Hojarska, zasiadająca w Sądzie Koleżeńskim Samoobrony, stwierdziła, że decyzja przewodniczącego jest roztropna. - Wicepremier Lepper chce rozwiać w ten sposób czarne chmury, jakie zebrały się nad naszym ugrupowaniem. Takie posunięcia zawsze uspokajają sytuację.

    Według senatora PO Stefana Niesiołowskiego, Andrzej Lepper "zaprezentował gospodarskie podejście do rzeczy, za którym stoi odwieczna mądrość ludowa. Dobra gospodyni wyrzuca z kosza zgniłe jabłko, żeby inne się od niego nie zepsuły. Niewątpliwie decyzja wicepremiera Leppera poprawi wizerunek Samoobrony. Materiały dotyczące Łyżwińskiego są na tyle silne, że chyba się z tego nie wyplącze".

    Decyzja Leppera nie zaskoczyła Sylwestra Pawłowskiego, łódzkiego posła SLD. - Należało się tego spodziewać, bo w takich przypadkach zawsze ktoś musi wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności. W tym wypadku spadł on na posła Łyżwińskiego. Nie uważam, że wykluczenie go z partii wystarczy do wyciszenia seksafery. Układ "praca za seks" powinien zostać przebadany do końca i - jeśli zarzuty się potwierdzą - winni powinni ponieść konsekwencje.

    Tymczasem łódzka prokuratura kontynuowała wczoraj przesłuchania świadków w sprawie seksafery. Przesłuchała sześć osób, m.in. Marcina Kąckiego, dziennikarza "Gazety Wyborczej" i autora pierwszej publikacji dotyczącej domniemanego molestowania kobiet przez działaczy Samoobrony. Kącki odmówił składania zeznań, powołując się na tajemnicę dziennikarską.

    Mec. Agata Kalińska-Moc, pełnomocnik Anety Krawczyk, nie chciała komentować politycznych decyzji Andrzeja Leppera. Jej zdaniem, usunięcie posła Łyżwińskiego z Samoobrony jest obojętne dla toczącego się postępowania prokuratorskiego. Dodała, że w poniedziałek jej klientka wygłosi zapowiadane od kilku dni oświadczenie.

    Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, też uważa, że usunięcie Stanisława Łyżwińskiego z partii nie ma znaczenia dla toczącego się śledztwa.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.