Wybierz region

Wybierz miasto

    Hajto zabił autem kobietę

    Autor: Tomasz Jabłoński, (hof)

    2007-02-17, Aktualizacja: 2007-02-17 07:30 źródło: Express Ilustrowany

    Tomasz Hajto, piłkarz ŁKS, były reprezentant Polski, w czwartek wieczorem na ul. Rzgowskiej śmiertelnie potrącił 74-letnią Czesławę D. Grozi mu za to od pół roku do 8 lat pozbawienia wolności, utrata prawa jazdy i ...

    Tomasz Hajto, piłkarz ŁKS, były reprezentant Polski, w czwartek wieczorem na ul. Rzgowskiej śmiertelnie potrącił 74-letnią Czesławę D. Grozi mu za to od pół roku do 8 lat pozbawienia wolności, utrata prawa jazdy i grzywna. Hajto zdecydował dobrowolnie poddać się karze. Podczas przesłuchania odmówił natomiast składania wyjaśnień. Nie był pod wpływem alkoholu.

    - Przyczyną wypadku było niezachowanie ostrożności i nieustąpienie pierwszeństwa pieszej - mówi podinsp. Mirosław Micor, rzecznik Komendanta Miejskiej Policji w Łodzi.

    Czesława D. w czwartek, jak co dzień, była u swojej młodszej siostry, która ma kłopoty z poruszaniem się. Jeździła do niej pomagać w domu, robić zakupy. Po godz. 21 wyszła, by dojść na przystanek przy skrzyżowaniu ulic Rzgowskiej i Dachowej i tramwajem wrócić do domu. Gdy weszła na przejście, nadjechał prawie 2-tonowy chrysler 300C. Kobieta została potrącona prawym błotnikiem. Ogromna siła podbiła ją w powietrze tak, że głową uderzyła w szybę. Kierujący autem Tomasz Hajto próbował odbić w lewo, ale na jakąkolwiek reakcję było już za późno. I choć pogotowie błyskawicznie pojawiło się na miejscu, starsza kobieta zmarła w czasie reanimacji.

    - Wybaczam panu Hajcie, bo to był wypadek, choć dla mnie wielka tragedia - mówi pan Sławomir, syn zmarłej.- To była wyjątkowo pogodna, miła i sympatyczna kobieta - mówi ze łzami w oczach Zdzisława Wojciechowska, sąsiadka pani Czesławy. - Mieszkałyśmy przez ścianę ponad 25 lat. Nigdy nie odmówiła pomocy. Zawsze była ostrożna.

    Czy piłkarz jechał z nadmierną prędkością?

    - To ustalą biegli - mówi st. asp. Krzysztof Kowalski z sekcji przestępstw i wykroczeń w ruchu drogowym. - Trzeba pamiętać, że do wypadku doszło w obrębie przejścia dla pieszych, czyli tam, gdzie kierowca jest zobowiązany do zachowania szczególnej ostrożności. Ponadto w tym miejscu jest ograniczenie prędkości do 50 km/h i zakaz wyprzedzania.

    Skrzyżowanie ulic Rzgowskiej i Dachowej to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w Łodzi. Nie ma dnia, by nie rozlegał się tu pisk opon samochodów, hamujących przed przejściem dla pieszych.

    - Mieszkam w tym rejonie ponad 10 lat; w tym czasie kilka osób zginęło na tym skrzyżowaniu - mówi Tadeusz Zajdel z ul. Rzgowskiej. - Kierowcy nie respektują, ani ograniczenia prędkości, ani znaków informujących o przejściu dla pieszych. (Tomasz Jabłoński)

    * * * * *


    35-letni Tomasz Hajto 30 czerwca 2006 roku podpisał kontrakt z ŁKS. Jeden z punktów umowy z 62-krotnym reprezentantem Polski mówił o tym, że piłkarz otrzyma do dyspozycji służbowy samochód. Łódzki klub porozumiał się z dealerem sprzedającym niemieckie auta i zawodnik przez jakiś czas jeździł volkswagenem golfem.

    17 sierpnia ubiegłego roku na jednej z łódzkich ulic Hajto uczestniczył w kraksie. Wówczas to on był ofiarą, a w jego golfa wjechało rozpędzone bmw. Ta sytuacja była przyczyną konfliktu z dealerem i obecny menedżer ŁKS szybko znalazł innego chętnego do współpracy. Tym razem był to szef salonu sprzedającego amerykańskie auta. Hajto dość szybko przesiadł się do chryslera 300C. Niezwykle smutne wspomnienia z tą marką ma nasza doskonała pływaczka Otylia Jędrzejczak. Mistrzyni olimpijska również prowadziła chryslera 300C i spowodowała wypadek drogowy, w którym zginął jej brat.

    Piłkarz ŁKS nigdy nie ukrywał, że ma słabość do luksusowych i bardzo szybkich pojazdów. W czasie ośmioletniej kariery na niemieckich boiskach (grał w MSV Duisburg, Schalke 04 Gelsenkirchen i FC Nürnberg) jeździł najdroższymi mercedesami, audi, bmw.

    Wczoraj w klubie przy al. Unii panowało przygnębienie. Żaden z piłkarzy nie chciał komentować tragicznego w skutkach wypadku kolegi. Hajto pojawił się na chwilę, ale nie wziął udziału w zajęciach.

    - Mamy do czynienia z niezwykle delikatną sprawą - mówi właściciel piłkarskiej drużyny ŁKS, Daniel Goszczyński. - To nie tylko tragedia rodziny kobiety, która zginęła w wypadku, ale również naszego zawodnika. Współczujemy wszystkim. Na pewno nie zamierzamy zawieszać Tomka w prawach zawodnika. W miarę możliwości będziemy starali się zapewnić mu pomoc psychologiczną. Hajto to twardy facet, ale nikt nie jest przygotowany na tak dramatyczne wydarzenia - dodał Goszczyński.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.