Wybierz region

Wybierz miasto

    Giertych odrzucił kandydaturę Beaty Florek na kuratora oświaty

    Autor: (mm, mg)

    2006-12-21, Aktualizacja: 2006-12-21 13:03 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Minister edukacji Roman Giertych (LPR) nie zaakceptował kandydatury Beaty Florek, bezpartyjnej dyrektorki SP nr 203 w Łodzi, na stanowisko łódzkiego kuratora oświaty, mimo że dwukrotnie wygrała konkurs.

    Minister edukacji Roman Giertych (LPR) nie zaakceptował kandydatury Beaty Florek, bezpartyjnej dyrektorki SP nr 203 w Łodzi, na stanowisko łódzkiego kuratora oświaty, mimo że dwukrotnie wygrała konkurs.

    Niedoszła kurator nie została jeszcze o tym oficjalnie poinformowana. Wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski (LPR) przesłał wczoraj faksem do wojewody Heleny Pietraszkiewicz krótkie pismo w tej sprawie: "Swoją decyzję oparłem na przekonaniu, że wykazywana przez Panią Beatę Florek aktywność w działalności publicznej będzie zagrażała oczekiwanej jakości pracy na stanowisku kuratora oświaty. Tymczasem stan polskiej edukacji wymaga obiektywizmu i pełnego poświęcenia się sprawom kształcenia, a szczególnie wychowania dzieci i młodzieży".

    Chcieliśmy zapytać wiceministra, czy chodzi mu o nieudany start Beaty Florek do Rady Miejskiej w Łodzi z listy Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego Jerzego Kropiwnickiego, z którym Orzechowski jest w konflikcie. Aneta Woźniak, rzeczniczka MEN, nie miała jednak nic do dodania, a wiceminister Orzechowski od dwóch dni nie odbiera telefonu i nie odpowiada na prośby o kontakt.

    Wojewoda łódzki nie chciała skomentować decyzji ministerstwa. - Jeżeli pani Florek będzie chciała poznać szczegółowe motywy, jakimi kierował się resort, musi zapytać o to ministra - stwierdziła Helena Pietraszkiewicz w rozmowie z naszym reporterem.

    Beata Florek uważa, że takie rozstrzygnięcie dowodzi, iż konkursy na kuratorów są fikcją. - Osoby, za którymi nie stoją partie rządzące, nie mają po co w nich startować. Doświadczenie i wiedza nie mają znaczenia - powiedziała nam Beata Florek.

    Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, nazwał decyzję ministra skandalem. - To podważa wiarygodność całego procesu powoływania kuratora. Roman Giertych chce, by łódzką oświatą rządził człowiek bierny, mierny, ale wierny. Być może czeka na zmiany w ustawie o systemie oświaty, które pozwolą na przeforsowanie odpowiedniej, według kierownictwa MEN, kandydatury - dodał prezes ZNP.

    Poselski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, autorstwa posłów PiS, zakłada wprowadzenie zmian w składzie komisji konkursowej. - Projekt ogranicza udział przedstawicieli niektórych związków zawodowych, między innymi ZNP, w wyborach kuratorów - tłumaczy Jolanta Gałczyńska z Zarządu Głównego ZNP.

    Wicepremier, minister edukacji Roman Giertych przypomniał wczoraj, że wystosował specjalny list do wojewodów, w którym zwrócił uwagę, iż wszyscy kuratorzy i wicekuratorzy oświaty, którzy startowali w jesiennych wyborach samorządowych, powinni zrezygnować z zajmowanej funkcji lub złożyć zdobyty mandat. Wyjaśnił, że w przypadku pani Beaty Florek o niezaakceptowaniu jej kandydatury na stanowisko kuratora przesądził sam fakt startowania w wyborach samorządowych.

    W kręgach oświatowych mówi się, że Giertych chce przeforsować na stanowisko łódzkiego kuratora osobę związaną z LPR. Na nauczycielskiej giełdzie pojawiło się już pierwsze nazwisko. Chodzi o Barbarę Kochanowską, dyrektorkę Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Poddębicach. Poparcia miał jej udzielić wiceminister Orzechowski podczas niedawnej wizyty w tym zespole szkół. Kochanowska twierdzi jednak, że jeszcze nie wie, czy weźmie udział w czwartym konkursie.

    Kolejnego startu nie wykluczają Beata Florek i Dorota Szafran, wicedyrektor Wydziału Edukacji w łódzkim magistracie. Szafran podejrzewa jednak, że minister Giertych znajdzie - jak się wyraziła - "protezę prawną", która umożliwi obsadzenie stanowiska szefa kuratorium bez konkursu.

    Jadwiga Tomaszewska, wiceprezes łódzkiego ZNP, jest przekonana, że w czwartym konkursie trudno będzie wyłonić kandydata lepszego od Beaty Florek. - Komisja konkursowa już dwukrotnie uznała wysokie kwalifikacje pani dyrektor, więc odrzucenie tej kandydatury wydaje się nieuzasadnione - mówi.

    Według Jana Lipińskiego, przewodniczącego oświatowej "Solidarności" w Łodzi, nie było żadnych formalnych przeszkód w powołaniu Beaty Florek na to stanowisko.

    - Pamiętajmy jednak, że p.o. kurator Marian Przybylski posiada wszystkie uprawnienia do sprawnego kierowania tą instytucją, nie ma więc powodów do niepokoju - dodaje Lipiński.

    Przypomnijmy: wakat na stanowisku kuratora trwa od 24 lutego. Pierwszy konkurs był przerwany z powodów proceduralnych, drugi (wygrała go również Beata Florek) został unieważniony przez wojewodę, bo pojawiły się zarzuty plagiatu i nieprawidłowości w jego przebiegu, trzeci udało się rozstrzygnąć 1 września, ale minister edukacji przez ponad 3,5 miesiąca zwlekał z podjęciem decyzji, czy akceptuje kandydaturę Florek, czy nie.

    Kolejny konkurs na stanowisko kuratora może być rozstrzygnięty najwcześniej za dwa miesiące.

    * * * * *


    Bez klucza ani rusz
    Powoływanie kuratora oświaty w Łodzi jest klinicznym przykładem na to, jak działają mechanizmy demokratyczne w tzw. państwie prawa. Beata Florek, bezpartyjna dyrektorka łódzkiej szkoły, bezdyskusyjnie wygrała dwa kolejne konkursy na szefa oświaty w województwie. Wykazała, że ma dobry program i kwalifikacje, aby sprawować ten urząd. Wczoraj okazało się, że to za mało. Minister edukacji Roman Giertych czekał od września, kiedy Beata Florek wygrała ostatni konkurs, aby pod koniec grudnia oznajmić, że nie nadaje się do zarządzania oświatą w województwie. Według ministra, "stan polskiej edukacji wymaga obiektywizmu i pełnego poświęcenia się sprawom kształcenia, a szczególnie wychowania dzieci i młodzieży", czego - jak wynika z kontekstu - nie gwarantuje odrzucona kandydatka. Można się domyślać, że gdyby Florek należała do LPR, PiS albo Samoobrony, gwarantowałaby obiektywizm i pełne poświęcenie się sprawom kształcenia oraz wychowania dzieci i młodzieży.

    W czasach PRL tygodnik "Polityka" wywołał ogólnopolską debatę "Dobry fachowiec, ale bezpartyjny". Celem było otwarcie drogi do stanowisk kierowniczych dla bezpartyjnych fachowców. Bez skutku. Odrzucenie klucza partyjnego przy mianowaniu na stanowiska kierownicze było jednym z głównych postulatów sierpniowych strajków w 1980 roku. Dziś, 26 lat po tamtym Sierpniu, i 17 lat po wyborach 1989 roku, okazuje się, że dążenia do odpartyjnienia państwa są nierealną mrzonką. Klucz partyjny wciąż jest najważniejszym narzędziem, niezbędnym do zajmowania wszelkich publicznych urzędów w Rzeczpospolitej Polskiej.
    Jerzy Witaszczyk

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.