Wybierz region

Wybierz miasto

    Egzamin na prawko to jazda przez mękę

    Autor: Karolina Wojna, Katarzyna Zajda

    2007-02-09, Aktualizacja: 2007-02-09 03:00 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Drżenie nóg, nawet nieprzespane noce czy brak apetytu to tylko niektóre objawy, jakie zaobserwowała u siebie Ewelina z Piotrkowa kilka dni przed wyznaczonym egzaminem na prawo jazdy.

    Drżenie nóg, nawet nieprzespane noce czy brak apetytu to tylko niektóre objawy, jakie zaobserwowała u siebie Ewelina z Piotrkowa kilka dni przed wyznaczonym egzaminem na prawo jazdy. Tylko nieliczni radzą sobie z opanowaniem stresu i zdają prawko za pierwszym razem. Ale czy tylko na stres należy zrzucić winę za niską zdawalność tego egzaminu?

    Godzina 8.30. W poczekalni Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Piotrkowie czeka grupa kilkunastu adeptów kursu nauki jazdy. Przed nimi egzamin. W powietrzu czuć stres, niepewność. W drzwiach pojawia się osoba wyczytująca zapisanych na egzamin teoretyczny. Zasiadają przed komputerami. Egzaminator wyjaśnia zasady. Po pięciu minutach testu próbnego, zaczyna się właściwy. Pierwsi kończą po kwadransie. Jeśli się powiodło, będzie część praktyczna.

    Atmosfera jest napięta. Jedni dzielą się doświadczeniami z poprzednich egzaminów, straszą historiami o bezdusznych egzaminatorach. Inni w milczeniu czekają na zaproszenie do samochodu. - To czekanie jest uciążliwe - mówi Anna, kursantka z Tomaszowa Mazowieckiego. - Wolałabym od razu wsiąść do auta.

    W końcu słyszy swoje nazwisko. Samochód numer 13. Najpierw egzamin z obsługi auta i manewrów na placu. Poszło dobrze. Po chwili wyjeżdża na ulice. Po 40 minutach wszystko jest jasne. Oblała - tak jak większość osób z grupy, z którą zdawała.

    Źle egzaminują czy słabo szkolą?
    Zdawalność w ośrodkach ruchu drogowego w Łódzkiem oscyluje w granicach 30 procent. Najlepiej wypada WORD w Sieradzu (37 procent), najsłabiej radzą sobie w Łodzi (22 - 23 procent). Piotrków, gdzie zdają ludzie z całego województwa, i Skierniewice wyrabiają średnią.

    Dlaczego tak słabo? - Słabo? - dziwi się Wieńczysław Niewieczerzał, dyrektor WORD w Piotrkowie. Dla niego, tak jak dla Zbigniewa Skowrońskiego, od niedawna szefa WORD w Łodzi, wyniki kursantów to cenzurka wystawiona szkołom jazdy.

    - Winni są instruktorzy, którzy nie korzystają z prawa odmowy wydania zaświadczenia, że ktoś jest nieprzygotowany do egzaminu - argumentuje Niewieczerzał. - Przykłady? Na egzamin przychodzi człowiek, który nawet nie potrafi otworzyć maski...

    Jak dodaje, nikt nie kontroluje szkół także pod względem przeprowadzania obowiązkowych egzaminów wewnętrznych. - To fikcja, nie ma organów nadzoru, a przecież teraz egzamin, np. z teorii, jest łatwiejszy. Pytania można mieć w garści, wykuć je i zdać bez przepisów...

    Dla Zbigniewa Skowrońskiego adepci autoszkół są ofiarami zbyt liberalnych przepisów, pozwalających na otwieranie kolejnych ośrodków nauki jazdy. - To typowy rynek łapania klienta. Często właściciel firmy to i księgowa prowadząca biuro, i instruktor - mówi. - A nasze wyniki zdawalności, według mnie dużo za niskie, wynikają ze złego przygotowania przyszłych kierowców przez szkoły. Ale pretensje są do nas. Na 25 skarg, które wpłynęły w sprawie oblanych egzaminów w styczniu, 17 napisał jeden instruktor...

    Próbna matura
    - Proces szkolenia wydłużony o 10 godzin nie przełożył się na wyższą zdawalność - przyznaje Tomasz Klukowski, instruktor i właściciel szkoły w Piotrkowie. - Ale piłeczkę można odbić w kierunku egzaminatorów WORD. Można powiedzieć, że oni nie potrafią egzaminować i metodą wręcz aptekarską oceniają jazdę osoby, która podczas kursu przejechała zaledwie 500 kilometrów.

    Z opiniami dyrektorów WORD nie zgadza się też Stanisław Pasiak, właściciel łódzkiej szkoły. - To uogólnienie, że wszyscy źle uczą. Ale nie ukrywajmy, że są też kiepskie szkoły, które wabią ceną. Za 800 złotych dobrze wyszkolić się nie da, bo na czymś te koszty muszą ciąć - zaznacza.

    Czy brak egzaminów wewnętrznych w niektórych szkołach też jest cięciem kosztów lub czasu? Właściciele nie chcą odpowiadać, bo - jak twierdzą - u nich wszystko jest tak, jak być powinno. Taki egzamin, teoretycznie, powinien zostać przeprowadzony w macierzystym ośrodku przez instruktora, z zachowaniem wszystkich zasad obowiązujących podczas egzaminu państwowego. Jego celem jest przyzwyczajenie kursanta do egzaminacyjnego stresu i zapoznanie z zasadami sprawdzianu za kółkiem. Taka próbna matura.

    W praktyce do przepisów stosują się wybrane szkoły. - Na hasło egzamin wewnętrzny wszystkie koleżanki, które zdały już prawko bądź były w trakcie kursu, pukały się w głowę - mówi Aneta z Piotrkowa, od miesiąca właścicielka upragnionego dokumentu. - Przeszłam przez trzy takie egzaminy. Dwa razy zostałam oblana. Za trzecim razem dokumenty zostały mi wydane - dodaje.

    - Dostałam dokumenty zaświadczające odbycie 30 godzin teorii i 30 godzin praktyki przed rozpoczęciem jazd - mówi jedna z piotrkowskich kursantek. - Dzięki temu miałam możliwość wyznaczenia terminu egzaminu i, co za tym idzie, nie musiałam na niego czekać. Zanim termin nadszedł, zdążyłam odbyć wszystkie przepisowe jazdy.

    Dlaczego i po co właściciel piotrkowskiej szkoły stosuje takie praktyki? Jak poinformowała jego sekretarka: - Szef jest na urlopie i nie kontaktuje się z mediami.

    Jesteś w (ukrytej) kamerze
    Egzamin praktyczny na kategorię B trwa 40 minut - tyle dokładnie egzaminowany jeździ po mieście. Do tego trzeba doliczyć wcześniejsze 25 minut, które zajmują manewry na placu i wykazanie się wiedzą z obsługi samochodu. Do niedawna, po wykonaniu wylosowanych manewrów na placu, jazda po ulicach trwała 25 minut.

    Według instruktorów, to właśnie wydłużenie tej części egzaminu jest powodem niskiej zdawalności. Ale o powrocie do starych zasad, o co apelowali właściciele szkół nauki jazdy w petycji do ministra transportu, nie ma mowy. - Teraz kursant ma o kilkadziesiąt procent więcej szansy na spowodowanie wykroczenia - zauważa Tomasz Klukowski, a sami egzaminowani nie zaprzeczają.

    - Oblałem w 35. minucie jazdy, kiedy byłem już pewien że zdam - mówi Adam z Bełchatowa: - Już dojeżdżałem do WORD. Głupi błąd, pieszy niespodziewanie wszedł na pasy.

    Ewelina z Piotrkowa przejechała na żółtym świetle: - Nie zauważyłam zmiany. To była 30. minuta egzaminu. Egzaminator, choć miły, powiedział, że wszystko nagrała kamera i dlatego musi zakończyć egzamin.

    O decydującym wpływie kamery na wynik sprawdzianu mówią dyrektorzy WORD w regionie. - Niektórzy egzaminatorzy są aż za dokładni, bo boją się przepuścić uchybienie - przyznaje Skowroński, jako przykład podając ocenę jazdy pod względem jej dynamiki, co jest sprawą względną.

    O legendarnej złośliwości egzaminatorów nie chce się wypowiadać. Ale... - Zdałem za trzecim razem. To był przełom 1978 i 1979 roku. Zima stulecia - przypomina sobie. - Zaparkowałem tak, żeby móc otworzyć drzwi, ale egzaminator powiedział, że nie myślę ekonomicznie i mnie oblał. To było złośliwe.

    Po holendersku
    Agnieszka Cybulska Van Loon, która od 6 lat mieszka w holenderskim Deventer, prawo jazdy robi od kilku długich miesięcy. Do egzaminu jeszcze nie podeszła - trochę z braku czasu, trochę z lenistwa. Zasady są proste. - Najpierw się wybiera szkołę, gdzie prowadzona jest wstępna rozmowa na temat znajomości przepisów drogowych. Już wtedy można zacząć kurs praktyczny - opowiada.

    Po holenderskich ulicach wyjeździła już 40 godzin, o 10 więcej niż wymagane do egzaminu. - Ale żeby do niego przystąpić, najpierw muszę zaliczyć teorię. To znaczy dzwonię pod wybrany numer, gdzie wskazują najbliższy ośrodek egzaminowania - dodaje.

    Po zaliczonej teorii egzaminy praktyczne mogą być dwa - jeden próbny z instruktorem i egzaminatorem, kolejny już tylko z tym drugim.

    - Ale jeżeli podczas pierwszego zaliczę obowiązkowe manewry, to podczas tego prawdziwego oceniana jest tylko jazda - mówi kobieta. - W Polsce nie mogę zdawać, bo musiałabym mieszkać w kraju przez pół roku, ale wydaje mi się, że poziom trudności jest podobny.

    Widoczniejszą i boleśniejszą różnicą jest cena. Egzamin w Holandii kosztuje ok. 100 euro, jedna jazda - 38 euro.

    Pod specjalnym nadzorem
    Agnieszka Cybulska Van Loon nie łudzi się, że zda za pierwszym razem. Rekordziści, czy w Polsce, czy w kraju tulipanów, mają podobne wyniki.

    - Są tacy, którzy podchodzą do egzaminu kilkanaście razy - mówi Zbigniew Skowroński.

    - Dziewięć razy teoria, dwanaście praktyka - informuje Wieńczysław Niewieczerzał.

    - Dwanaście, trzynaście - o swoich rekordzistach mówi Paweł Bejda, dyrektor WORD w Skierniewicach.

    Czy kolejne zmiany w przepisach poprawią statystyki zdawalności? Instruktorzy są pełni wątpliwości, czy pozwolenie na prowadzenie auta 16-latkowi bez uprawnień, ale pod okiem doświadczonego kierowcy, jest dobrym pomysłem.

    - Nie powinno się pozwolić na jazdę tak młodym ludziom, nawet pod okiem opiekuna - uważa Stanisław Pasiak. Sceptycyzm, także dyrektorów WORD, budzą dodatkowe wymagania, jakie musi spełnić kierowca towarzyszący praktykantowi, czyli m.in. wiek od 28 lat, bliskie pokrewieństwo, posiadanie prawa jazdy od 7 lat oraz specjalne oznakowanie i przystosowanie samochodu - wyposażenie go m.in. w dodatkowy pedał hamulca.

    - Nowa ustawa będzie robiła z ludzi nieprzygotowanych instruktorów - dodaje Pasiak.

    Wieńczysław Niewieczerzał wprost przyznaje: - Już widzę chętnych, którzy będą chcieli przystosować do tego prywatny samochód...

    * * * * *


    A będzie trudniej...

    Wiek
  • Teraz: 18 lat.
  • Będzie: kurs po ukończeniu 16. roku życia. Egzamin w szkole. Jazda tylko z osobą towarzyszącą i tylko w Polsce, z prędkością nie większą niż 50 km/h na terenie zabudowanym oraz 80 km/h poza nim. Zakaz wjazdu na autostradę. Egzamin państwowy nie wcześniej niż miesiąc przed ukończeniem 18 lat.

    Egzamin teoretyczny
  • Teraz: test komputerowy składający się z 18 pytań (25 minut). Można popełnić maksymalnie dwa błędy. Podczas testu można wielokrotnie poprawiać swoje odpowiedzi.
  • Będzie: test komputerowy składający się z 30 pytań jednokrotnego wyboru. Na odpowiedź wyliczony czas, bez możliwości poprawki.
  • Teraz: Wszystkie pytania, z których losuje się 18, są znane przed egzaminem.
  • Będzie: Nie wszystkie pytania będą znane.

    Badania psychologiczne
  • Teraz: nie ma.
  • Będzie: obowiązkowe dla wszystkich kandydatów.

    Zielony listek
  • Teraz: nie jest obowiązkowy.
  • Będzie: obowiązkowy przez siedem miesięcy od uzyskania uprawnień.

    Okres próbny
  • Teraz: przez pierwszy rok limit 20, a nie 24 punktów karnych.

  • Będzie: Przez dwa lata nie można popełnić przestępstwa drogowego, ani popełnić więcej niż trzy wykroczenia. W ciągu od 5 do 7 miesięcy od otrzymania prawa jazdy trzeba będzie odbyć czterogodzinne praktyczne szkolenie na temat zagrożeń i półtoragodzinny kurs o bezpieczeństwie ruchu drogowego. Ograniczenie prędkości do 50 km/h na obszarze zabudowanym i 80 km/h poza nim, nawet jak znaki pozwalają inaczej.
  • Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.