Wybierz region

Wybierz miasto

    Dlaczego warto głosować?

    Autor: Sławomir Sowa

    2006-11-10, Aktualizacja: 2006-11-10 20:27 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Sławomir Sowa: Warto iść na wybory?Przemysław Radwan, Fundacja im. Batorego: - Warto, bo wtedy można chociaż ponarzekać, że jest źle. A jak się nie idzie, to nie można ponarzekać? - Jak nie idziemy, nie mamy ...

    Sławomir Sowa: Warto iść na wybory?

    Przemysław Radwan, Fundacja im. Batorego: - Warto, bo wtedy można chociaż ponarzekać, że jest źle.

    A jak się nie idzie, to nie można ponarzekać?

    - Jak nie idziemy, nie mamy moralnego prawa do narzekania, bo to znaczy, że lekceważymy naszą lokalną rzeczywistość. Mówiąc poważnie, nie idąc na wybory, oddajemy pole, sami sprawiamy, że władza się od nas oddala. Podstawowy argument tych, którzy w wyborach nie uczestniczą jest taki, że nie mają one sensu, bo "oni" i tak zrobią to, co będą chcieli. Ale skoro nie chodzimy na wybory, na spotkania z radnymi, nie patrzymy władzy na ręce, to ta władza się nami nie przejmuje. Im bardziej będziemy ją dociskać, chodzić, dopytywać, to ci nasi przedstawiciele będą mieli poczucie, że ich wybór za cztery lata zależy od tego, co robią.

    Ludzie są zdezorientowani. Jeśli można się jeszcze połapać, kto jest kim na szczeblu gminy czy miasta, to już sejmik samorządowy jest kompletną abstrakcją, choć właśnie tam przepływają największe pieniądze...

    - To prawda. Ale konstruując strategię rozwoju gminy, musimy także patrzeć na strategię powiatu, województwa i kraju. Wybierając do rady gminy, powinniśmy przytomnie wybierać do sejmiku wojewódzkiego, bo w jakiś sposób od niego zależymy, od tego, jak zostaną rozdzielone przepływające tam pieniądze. Im bardziej się interesujemy, kto w wyborach startuje, tym bardziej komitety wyborcze czy partie będą się z nami liczyć i wystawiać takich kandydatów, na których ludzie będą chcieli głosować.

    Ale wiele osób chce głosować, tylko inaczej - nogami. Nie idąc na wybory, też wyrażają jakąś opinię.


    - Oczywiście, tylko to jest pójście na łatwiznę, że oto ogólnie wyrażamy niechęć. Ale czy coś wynika z tego głosowania nogami? Demokracja nie jest może najlepszym systemem, ale jedynym, który jakoś się sprawdza. To trochę jak z zakupami na rynku: nie wybieramy najlepszego towaru, tylko najlepszy spośród dostępnych. Trzeba się po prostu pogodzić, że osoba przez nas wybrana nie będzie ideałem, ale za to będzie do zaakceptowania przez większość. Dlatego spróbujmy wpłynąć na to, kto to będzie. Jeśli do wyborów pójdzie nas bardzo mało, może się zdarzyć, że w małych okręgach o wyborze radnego zadecyduje 20-30 osób. Wtedy bardzo łatwo o oderwanie się naszych przedstawicieli od nas. Im więcej nas głosuje, tym władza w większym stopniu podlega społecznej kontroli.

    Ale kandydaci zabiegają o nasze głosy dopóty, dopóki nie zostaną wybrani. Później robią, co chcą i wyborcy nie mają żadnego wpływu na decyzje i zachowania ludzi przez siebie wybranych.

    - To jest problem. Ale gdybyśmy rozliczali naszych drogich przedstawicieli z tego, co nam obiecują, to liczyliby się z naszym zdaniem. Z drugiej strony, wyborcy po wyborach też tracą zainteresowanie tym, co robi władza. Ile osób chodzi na spotkania z radnymi? Powiedzmy sobie szczerze: jeśli ludzie nie wiedzą, co się dzieje w ich najbliższych środowiskach, nie rozliczają kandydatów z obietnic, to wybory stają się konkursem piękności. Nie chodzi więc tylko o samo głosowanie, ale i o dociskanie wybranej przez nas władzy, co ona właściwie dalej robi. Mam nadzieję, że w tych wyborach do urn pójdzie jednak trochę więcej ludzi. Może ci nowi, wybrani przez nas przedstawiciele będą nas lekceważyć, ale zaryzykujmy, zagłosujmy, nie oddawajmy władzy walkowerem.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.